Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Korzenie usychają

Zabrawszy ze sobą tyle prowiantu, ile sumienie odebrać od ust uchodźcom pozwoliło gotowaliśmy się do drogi. Starsi pomagali nam zebrać potrzebne sprzęty, ale unikali naszego wzroku, a i nie odzywali się bez potrzeby. Ojciec darował mi najlepszy miecz i łuk, lecz tylko półgębkiem przypominał najważniejsze o wschodnich stronach nauki. Biedrzeniec jeszcze raz upewniał się czy Krokosz pokorę i wiarę ze sobą w drogę zabierze, lecz i on z trudem z siebie słowa wydobywał. Tylko Świetlik sam w milczeniu groty strzał dobierał. Jego nawet żegnać kto nie miał, bo od Chmiela żadnych wieści nie było...

I my w przygnębieniu przyjmowaliśmy te chwile. Jakie nadzieje mogliśmy mieć na ponowne spotkanie? My, którzy w nieznane ruszamy szukać ratunku dla stu tysięcy wygnańców? Oni, których lada chwila mogą w niepamięć obrócić czarcie szeregi?

Pożegnawszy się zostawiliśmy za sobą obóz wojskowy. Jeszcze raz obejrzałem się ku żołnierzom. Jak szczęśliwie było w tych czasach być wojem! Przed troskami i niepewnością kryć się za tarczą wierności rozkazom, a drogę wśród rozterek mieczem sobie wyrąbywać. Cóż gorszego od chwalebnej śmierci może się zdarzyć?

Nieopodal, w przytulonych do wojskowych obwarowań skupiskach koczowali uchodźcy. Zlepek ludów wszystkich stron kraju Białej Wody, w skleconych z czego się tylko dało schronieniach oczekiwał wybawienia.

Gdzieś na widnokręgu leniwie snuły się ostatnie dymy nad dumnym wspomnieniem Hradczyna. Gdzieś za widnokręgiem pustynia niespiesznie połykała Chechło. Już niemal wszystko, co Słowianie zdołali na tej ziemi na swój sposób uporządkować, na powrót w bezład się obróciło.

Gdy ten ponury obraz pozostawiliśmy za sobą dostrzegłem samotną postać wyczekującą na skraju ścieżki. Czyżby Tasznik z nami chciał podążyć? Nie! Tylko on jeszcze umiał w ryzach uchodźców przed bezhołowiem obronić. Tasznik nie potrafiłby już się przed obowiązkiem uchylić.

Drobniejsza to była sylwetka. Chociaż krótkie włosy zmyliły mnie z początku, wkrótce moje serce zabiło żywiej.

- Pójdę z wami - powiedziała Borówka, gdy już stanęliśmy obok niej.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później