Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Oddech

Jak przyjemnie było czuć kłujące odrętwienie, gdy skropione poranną rosą ciało budziło się do życia. Radość przynosiła walka z zimnem, zmęczeniem i resztkami ćmiącego bólu głowy. Jeśli człowiek ucieknie od niechybnej śmierci, z rozkoszą przyjmuje każde odczucie, choćby i najbardziej uciążliwe.

Wszyscy czworo leżeliśmy zanurzeni w wysokiej trawie, nieopodal ścieżki. Podniosłem się szybko, pomny wczorajszych zdarzeń, lecz groźby żadnej nie dostrzegłem. Tylko daleko za widnokręgiem pomstowała na nas zła puszcza...

Wokół nic nie zdradzało niepokoju. Słońce powoli ogrzewało poranny świat. Liście i trawy otwierały się ku jego promieniom łapczywie chłonąc świetlny pokarm. Ulatniała się rosa. Nad łąką zawisła pustułka, wypatrując czujnymi oczami śladów gryzoni. Zwyczajny poranek. Jakby ta dziedzina wojny i nieszczęść w ogóle nie zaznała.

- Udało się! - szczera radość zajaśniała na twarzy Borówki. - Chociaż nie wiem jak. Niewiele mi wczorajszego dnia w pamięci pozostało.

- Ja także mało pamiętam - Krokosz próbował odbudować wspomienie minionych zdarzeń. - Musieliśmy naprawdę ostatkiem sił się z pułapki wydostać. Do tej pory ledwo się ruszam.

- Posilmy się więc - Świetlik rozdał nam ostatnie podpłomyki. - To już wszystkie zapasy. Resztę puszcza pochłonęła. Następna strawę przyjdzie nam upolować.

Jedliśmy w milczeniu sycąc ciała jadłem i oskołą, a oczy widokiem nietkniętej zawieruchą okolicy. Chociaż i stąd Słowianie odeszli, pozostały zielone łąki, przejrzyste strumienie i błękitne, bezchmurne niebo. W oddali, na jego zachodnim tle rysowało się niewyraźne, poszarpane pęknięcie skalistego łańcucha.

- Miedziane Góry już majaczą - Borówka przełknęła ostatni kęs patrząc przed siebie.

- To dobrze - ocenił trzeźwo Świetlik. - Pod tutejszą glebą pewnie płytko skała zagrzebana. Na takim podłożu ani Żmij, ani inne piekielne poczwary nie znajdą łatwej pożywki. Nie będziemy się już musieli frasować tym, co nas goni.

- Przyjdzie się więc martwic nieznanym przed nami...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później