Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Czas Słowian

Od Miedzianych Gór dzieliło nas spokojne i bogate jesiennymi barwami podhale. Wzgórza i rwące potoki znaczyły miedze dzielące gospodarstwa i osady. Ludzi tu już jednak nie było. Odeszli jeszcze zanim wylądowaliśmy wojskiem na prawym brzegu Dłużnicy.

- Biesy tu dokazywały - zawyrokował Świetlik, oglądając zatarte już nieco ślady bytności sług Żmija i bezładu.

- Jeśli kto z tutejszych żywy - powiedział Krokosz - pewnie jako uchodźca pod Hradczynem teraz ratunku oczekuję.

- I z głodem się zaprzyjaźnia - dodała smutno Borówka.

- Dlatego czym prędzej musimy góry przekroczyć i tam pomocy poszukać - stwierdziłem starając się, aby mój głos brzmiał jak najpewniej.

- Czy to mądrze teraz na przełęcz ruszać? - zastanawiał się Świetlik. - Tutaj zima niedługo zajrzy, a w górach pewnie już śniegi i mrozy dzielą i rządzą...

- Nie mamy wyboru. Czas Słowian się tu kończy - uciąłem przyglądając się położonego przed nami, nieopodal ścieżki dziwnemu, kamienistemu wzniesieniu. - Ojcowie przywiedli nas nad Białą Wodę zimą, więc i nam się przejść uda...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później