Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Oczyszczenie

Stąpaliśmy ostrożnie, by nie wzruszyć uśpionej pod nogami rzeki kamieni. Tylko z rzadka podnosiliśmy głowy ku górze. Już niedaleko. Dwa strzelające ku niebu strome szczyty strzegące Przełęczy Czcibora skąpane były w chmurach, ale samo obniżenie między nimi wabiło nas przejrzystym, rozrzedzonym powietrzem.

- Im wyżej, tym o oddech będzie trudniej. Może się zdarzyć, że majaczyć któreś z nas zacznie. Pilnujmy się - ostrzegł Świetlik.

- Nic takiego nie czuję - odpowiedziałem zdziwiony. - Przeciwnie. Mam wrażenie, że wszystkie wiodące do szaleństwa trucizny gdzieś wyparowały. Umysł mam czysty i... - zawiesiłem głos, gdy jasny jak nigdy dotąd umysł zaczął rozprawiać się ze wspomnieniami.

Innych chyba podobne myśli trapiły. Stanęliśmy i odwróciwszy się jeszcze raz zmierzyliśmy wzrokiem zasłoniętą oparami krainę Białej Wody.

- Co to jest kusza? Co to za zwierz, ten tur stepowy? Co to za zioła, co leczą pieniąc się na ranie?!- powiedziała Borówka głosem zabarwionym rozpaczą.

Czy wszystkie wspomnienia, któreśmy stamtąd wynieśli, to bredzenie zatrutego muchomorami umysłu?!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później