Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Pora

Ileż łatwiejsze było zejście po tej stronie! Mniej nagich skał, zdradliwych kamieni i ukrytych rozpadlin. Powietrze też jakieś lżejsze. Czy ten kraj okaże się nam przychylny? Zobaczymy... Tymczasem ścieżka łagodnie prowadziła nas ku buchającej zielenią dolinie.

- Dziwne to - zagadnął Krokosz. - Nad Białą Wodą jesień się z zimą witała, a tu ku letniemu przesileniu idzie!

- Jest przecież tak na świecie - Borówka przypomniała sobie starą opowieść - że gdy w jednym kraju żniwa w pełni, w innym śniegi na drogach leżą.

- Za mała to odległość i zmiana zbyt nagła, żeby zwykłym biegiem zdarzeń to tłumaczyć - pokręcił głową Świetlik.

- A skąd możemy mieć pewność - uciąłem dręczony niepewnością własnej pamięci - że to jesień z zimą pospołu nas przed przełęczą żegnały? Mało nam muchomory wspomnień załganych do głów nakładły?

Nikt na to nie odpowiedział. Niewesoła to myśl, kiedy nie wiesz co prawdą w twoim dawnym życiu, a co ułudą...

Dzień mijał na wytężonej wędrówce. Z każdym równym, pewnym krokiem złe myśli ulatywały. Pora przestać już się za siebie oglądać. Trzeba w przyszłość ufnie patrzeć. Nie czekać, co przyniesie, lecz samemu po to śmiało sięgnąć!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później