Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Są i inni

Na pierwszy rzut oka byli to wyjątkowo ubodzy wieśniacy, albo jak nasi krajanie - wygłodzeni uchodźcy. Krzątali się przy brzegu w zakolu rzeki.

- Czegoś tam w wodzie wypatrują.

- Szukają raków ?

- Wątpię. Za bardzo dla raków ta rzeka mulista.

- Może zbierają skójki i szczeżuje ?

- Jeśli tak, krucho u nich, że takie podłe mięso do ust biorą - powiedział Świetlik i powstał, zbierając się do drogi. - Zejdźmy niżej. Przyjrzymy się dokładniej tym ludziom.

Schodziliśmy niespiesznie uważając, aby nas ci w dole nie dostrzegli. Dopóki jeszcze otaczały nas resztki górzystego krajobrazu nie było to trudne, ale niżej, w dolinie miejsc do ukrycia brakowało.

Przystanęliśmy przy ostatnim dużym głazie oddzielającym nas od rzeki, starając się dostrzec jak najwięcej.

- Jeśli podejdziemy bliżej zauważą nas na pewno.

- Nie wyglądają groźnie - zawyrokował Świetlik.

- Spróbujmy więc podejść do nich - zarządziłem i już zbierałem się, by powstać, gdy usadził mnie Krokosz.

- Stój!

Pierwszy spostrzegł innych ludzi pędem zbliżających się ku rzece. Zbliżali się galopując...

- Wyglądają zupełnie jak Popiołcy.

- To są Popiołcy!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później