Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Kołacze

- No dobrze - powiedział Przewodnik Starzyk, gdy zniknęły już ostatnie okruchy. - Skoro się już posililiście, możecie zabierać się do pracy.

- Do pracy? - szczere zdziwienie mieszało się u mnie z ostrożnością, by nie urazić gospodarza.

- A jakże! - starzec uśmiechnął się dobrotliwie. - Kto pracuje, ten się dwa razy modli.

Zaskoczonym Borówce i Krokoszowi wręczył niewielkie sieci o gęstych okach, a potem pouczył, w którym miejscu płycizny, w jaki sposób i jakie ryby łapać. Świetlikowi, jako już na pierwszy rzut oka wytrawnemu łowcy, wręczył dziwną trójzębną włócznię i pokazał, gdzie w głębi rzeki można ciekawe i rzadkie gatunki głowonogów upolować. Mnie samemu zdawało się najpodlejsza z robót przypadła.

- A ty, Zimowicie - Starzec poprowadził mnie ku mulistej zatoczce. - Pomożesz mi małże i raki łapać.

- Przecież tutaj sam muł wokoło! - sprzeciwiłem się nieśmiało. - Jakże tu małże i raki łowić!

- Osad wkrótce opadnie - spokojnie odparł tutejszy. - Sami go wznieciliśmy, żeby Popiołcom się z bogactwami naszej ziemi nie zdradzać. Dłużnica to zasobna rzeka.

gdańsk przewodnik zakole

- Dłużnica!? - oniemiałem na dźwięk tej dobrze znanej nazwy.

Starzec tylko zaśmiał się w odpowiedzi.

- Bierzmy się za te raczki - dodał wciąż rozbawiony. - Bo nic do wieczora nie uzbieramy. Przy okazji opowiesz, co was tu sprowadza.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później