Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Wąsacz

Czy się Przewodnik Starzyk zadziwił moją opowieścią o zdarzeniach nad Białą Wodą? Nawet mrugnięciem się nie zdradził. Nawet słowem mi nie przerwał, tylko pracowicie dno Dłużnicy przeszukiwał. Jeśli znalazł mięczaka, wkładał do zanurzonego w wodzie wiklinowego kosza. Jeśli wyłowił grudkę żywicy, zaciekawił się na chwilę, ale odrzucał ją z powrotem w toń. Dopiero, gdy słońce żegnało się już z nami po długiej, czerwcowej wędrówce przydarzyła się sposobność, abym i ja mógł zaspokoić ciekawość.

- Wystarczy na dziś - Przewodnik Starzyk wyprostował się, a kości donośnie zatrzeszczały. - Zasłużyliśmy na odpoczynek. Kosze zostaw w wodzie, młodsi służebni zaraz z nimi porządek zrobią.

Wszyscy, którzy pracowali w okolicy zaczęli zbierać się na niewielkim wzniesieniu. Dobrze przed snem coś lekkiego zjeść i z braćmi przy ogniu podumać...

- Wychodźcie już! - krzyknął ktoś do młodzieńców ociągających się z wyciąganiem z rzeki wiklinowych koszy. - Nim się Wąsacz zbudzi!

- Wąsacz?

gdańsk przewodnik wasacz

- Tak go starsi nazwali - wyjaśnił Pełka, jak się okazało bratanek Przewodnik Starzyka, podając Krokoszowi dzban z mętnym piwem. - Sumów w Dłużnicy sporo, ale tego sam czart chyba dokarmiał. Że kaczkę wciągnie pod wodę, że psa nieuważnego capnie to się w głowie mieściło. Ale ten się za bydło przeganiane zaczął z czasem brać! Raz go tylko w szamotaninie widziałem. Jak nic długością dwóch ludzi przerasta!

- Takiego upolować, to by zdobycz była! - rozmarzył się Świetlik.

- Byli kiedyś tacy - Przewodnik Starzyk zerknął do wspomnień - co go chcieli osękami na brzeg wyciągnąć. Tylkośmy te osęki potem znaleźli.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później