Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Przy prażmie

Wokół, jak to zwykle, gdy już mrok ciasno otacza rozświetlony krąg ogniska, wzniósł się gwar ożywionych opowieści. Zwykła rzecz. Jeszcze od środka ogień podtrzymuje wspomnienie dnia i rozumowi otuchy dodaje, a za plecami już lodowata ciemność w plecy kłuje i zmory przez drżące ramiona zaglądają.

- Wąsacz, z tego co widziałem, to nie jest wasz największy kłopot - postanowiłem wykorzystać gwar i pociągnąć Przewodnik Starzyka za język. - Pola odłogiem leżą, chociaż ciężką pracę nad wyraz szanujecie. Z łowieniem ryb musicie się kryć, a nad głowami jakieś dziwne bitwy wam się przetaczają. Co się tu stało?

Przewodnik Starzyk westchnął głęboko na samo wyobrażenie, ile słów kosztować go będzie opowieść.

- Jeśli potrafisz tej nocy sen porzucić... - odrzekł.

Pokiwałem ochoczo głową. Każdy strzęp wieści o Roli Południowej - kraju, który przyjdzie nam przemierzyć będzie pomocny...

- Opowiem ci zatem, co tu zaszło. Od samego początku. Pełka! - zakrzyknął ku bratankowi. - Przynieś no piwa. I prażmo podaj!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później