Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Szczęście Roli

- Muszę cię przestrzec - Przewodnik Starzyk rozpoczął po chwili namysłu. - Nie będzie to wesoła opowieść. Trudniej jeszcze mi będzie mówić wiedząc, że twoja ojczyzna podąża tą samą drogą, która nas do dzisiejszej hańby przywiodła.

Noc już się rozhulała. Co młodsi, co starsi z wolna się pokładali, a chór dźwięczących wokół ognia głosów przerzedzał się. Ci, których sen nie morzył, przysiedli się bliżej.

Z ciemności coraz zuchwalej napływały chłodne podmuchy, podejrzane szelesty i nagłe trzaski. Mrowienie i niepokój rozlewały się na naszych plecach, lecz nikt nie ważył się odwracać. Czuliśmy zbierające się na krawędzi mroku zjawy. Może przybyły, by posłuchać, może by nas dręczyć...

- Dawniej sobótki by was przywitały - ciągnął Przewodnik Starzyk. - Przecież żeście do nas w noc letniego przesilenia schodzili. Rola była zasobna. Na świętowanie był czas i ochota. Jeszcze za mojego dziada żyła pamięć o szczęśliwych czasach. Rola Południowa była krajem wielkim: ze wschodu na zachód z górą dziesięć dni wędrówki i tyleż z północy na południe. I cała ta połać wypełniona polami, które odpłacały się za troskę rolników bogatymi plonami.

Przewodnik Starzyk upił nieco mętnego, jęczmiennego piwa z jałowcem, odetchnął i dalej wspominał.

- Chociaż zhołdowani potęgom na wschodzie nie byliśmy dręczeni nadmiernymi obciążeniami. Ba! To na plonach naszej ziemi, spławianymi Dłużnicą, wyrosła siła waszego Hradczyna! To dzięki naszym staraniom Czarne Ludy południa nie przymierały głodem! I każdy kmieć tutaj miał pełną kieszeń krzemienia pasiastego... Na świecie porządek był, a każdy kraj miał w nim swoje miejsce. Nasz dostarczał miastom na wschodzie jadła...

- Niczego poza przysiółkami w drodze przez Rolę się nie spodziewajcie - wtrącił nieoczekiwanie Pełka. - Nikt tu warowni ani zamków stawiać nie potrzebował. Nikt się też ze wznoszeniem grodów nie spieszył. - Dziwne, ale w jego głosie słychać było rozczarowanie. - Lubili tutejsi życie w gospodarstwie i takie wiedli...

Przewodnik Starzyk skarcił bratanka wzrokiem, lecz zaraz dokończył. - Spokój panował, aż z Północnej Roli, bratniej naszej krainy zaczęli, uchodźcy przybywać. A z nimi strach, nędza i choroby. A za nimi Popiołcy.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później