Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Naśladowcy

Kilkaset kroków zaledwie i dotarliśmy na niewielkie, zagubione wśród chaszczy poletko. Równe, zadbane grządki zasiedlały sięgające do pasa rośliny. Obficie obsypane sinozielonymi liśćmi i ciężkie od zwisających strąków.

- Pięknie nam bób wyrósł! - rzucił ktoś z gromady. - Czas się zabrać za niego!

Dorodne, wielkości niemal kciuka nerkowate owoce lądowały w wiklinowych koszach, które szybko wypełniały się jasnożółtym, pachnącym zachęcająco dobrem. Tutejsi, pochyleni nad krzakami, sprawnie ogałacali je z ich darów. I my przyłączyliśmy się do zbiorów, naśladując zręczne ruchy gospodarzy.

Niełatwo było pracować wśród doskwierającego upału. W dodatku nieprzespana noc nie pozwalała się uciszyć i szumiała w głowie, ciągnąc do krótkiej chociaż drzemki. Trzeba było jednak wytrwać. Porządny rolnik nie poddaje się byle zmęczeniu.

- Wspomniałeś o wojennej potrzebie, co na Popiołców spadła - Świetlik drążył temat, póki jeszcze Przewodnik Starzyk skłonny był się wiedzą dzielić. - Czyżby to sotnie się wzmocniły i powstańczym zrywem zaczęły Zjednoczenie kąsać?

- Sotnie?! - szczerze zadziwiony gospodarz oderwał się na chwilę od roboty. - Mało tu wiemy o wielkich wojnach, a taka jak mówią wkrótce świat nawiedzi. Ale sotnie? Dawno już zatraciły swą pierwotną prawość. Zgoda, że nienawidzą Popiołców, jak mało kto, lecz nie staną przeciw nim w otwartym boju. Zbyt wiele już od nich przejęli. Nie masz na Roli Południowej wierniejszych naśladowców popielnych sposobów. Strzeżcie się sotni, gdy na wschód ruszycie!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później