Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Rojenie

Kiedy w południe Przewodnik Starzyk litościwie zarządził krótki odpoczynek wiedziałem już, że do pracy wrócić nie zdołam. Przyszło zapłacić za nieprzespaną noc. Zbyt ciężka głowa, opadające powieki, a ręce i nogi, jakby kwaśnym mlekiem wypełnione nie chciały już mnie słuchać. Druhowie obok o czymś rozmawiali, cos jedli, coś pili. W pewnej chwili może nawet krzyczeć zaczęli, a może to mnie się ze zmęczenia w głowie roiło.

Zapadłem w sen, lecz jakiż dziwny, jakby Jawa nie chciała mnie z rąk wypuścić i kazała zapamiętać, co się wokół działo. Zaroiło się od ludzi krzyczących i machających rękami. Zaroiło się od niezliczonych stworzeń brzęczących wokół dokuczliwie. Coraz ich więcej, aż słoneczny blask prawie zupełnie przesłoniły.

Wystarczyłoby tych pszczół, os czy szerszeni, aby nas wszystkich życia pozbawić. Nie robiły tego jednak. Czekały, aż zawita między nas Królowa. I doczekały swej pani w złotej koronie.

Czy to mnie się w głowie roiło?


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później