Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Przysenny

Czy zdarzyło wam się głęboką nocą, wśród twardego snu nagle zmysły odzyskać? W strachu się pogrążać, nie mogąc poruszyć członkami i czując, że Zły się o krok czai i czeka, by na pierś się rzucić? Umysłem przytomnym, w nieprzytomnym ciele uwięzionym wypatrywać zmory między cieniami? Zmory, co lada chwila zabierze się za was i nie móc na to nic poradzić?

Otóż mnie się to nie w mroku nocy, lecz w blasku prażącego słońca przydarzyło. Nie tylko mnie zresztą, bo wedle obrazu, który się uparcie pchał przed oczy na każdego prawie z gromady czyhał bies, gotowy ofiarę oddechu pozbawić.

Opisać tych poczwar nie sposób. Kształty ich w gorącym powietrzu rozchwiane. Przesłonięte jeszcze chmurą rojących się wokół dokuczliwych owadów nie chciały w pełni ukazać swej piekielnej urody. Tylko ich mordercze żądze wszystkim się jasno przedstawiały.

gdańsk przewodnik paraliż przysenny

Jedynie przed Przewodnik Starzykiem żadna mara nie kiwała się niespokojnie. Jemu sama bezwstydna Królowa czas przeznaczyła. Niespiesznie zmierzała ku gospodarzowi. Ponad biodrami, jak u osy kuszące wcięcie. Suknia długa i wąska ponad miarę. Zjawa kołysała się leniwie z każdym lekkim krokiem.

- Witajcie, moje pracowite pszczółki - rzucała i drwiąco i zalotnie Królowa mijanym po drodze rolnikom. Obdarzała ich krótkimi, lepkimi od zmysłowości spojrzeniami. To odsłoniła gładką szyję odrzucając czarne włosy, to poprawiła kapiącą od oślepiającego w pełnym słońcu złota koronę. Płynąc wśród znieruchomiałych ludzi syciła zmysły ich strachem i wstydliwie skrywanym pożądaniem.

- Witaj i ty, miedźwiedziu rabusiu - rzuciła wyzywająco, zatrzymując się przed Przewodnik Starzykiem.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później