Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Prawość, nieprawość

- Witaj - Przewodnik Starzyk skrzyżował na piersi potężne jak u niedźwiedzia ręce. - Gdziekolwiek się nie pojawisz przybierasz oślizłe kształty. Raz pełzasz w błocie ślepej nienawiści, innym razem w gnijącej rozpuście się taplasz.

- Nie podoba ci się? - Królowa Os zebrała usta jak do pocałunku, w grymasie mającym przypominać wzburzenie podlotka. Po chwili jednak porzuciła obrażoną pozę i zaśmiała się nieskromnie. - Twoje pszczółki wiele by dały, żeby się ze mną w tej rozpuście potaplać.

- To z upału - sapnął ciężko Przewodnik Starzyk, lecz nie pozwolił wyprowadzić się z równowagi. - Odpoczną i wrócą do zbiorów. A potem do żon i dzieci.

- Widzisz misiu i tu twój kłopot - Osa nie przestawała prowokować zmysłowością. - Miodem ta rola wam płynęła, ale dość już będzie tego. To moje uliszcze i grabić go więcej nie pozwolę!

- Nikt tu ponad miarę z przyrody nie czerpie - odrzekł twardo Przewodnik Starzyk. - Tutejsi biorą, ile im trzeba. Nieokiełznane rozpasanie to raczej twoja dziedzina.

- Wiesz dobrze, że przyroda pierwsza tu władać wkroczyła - Królowa przeciągnęła się lubieżnie, odsłaniając przed starcem obfite krągłości.

- Ci ludzie także są jej częścią - odparł niewzruszony Przewodnik Starzyk.

- Nie mają praw do tej ziemi - Osa coraz bliższa była wybuchu od gotującej się w niej nienawiści.

- O tym kto ma do niej prawo bogowie decydują.

- Bogowie tego stronę trzymają - cała zmysłowość Królowej nagle uleciała, a jej miejsce zajęła żądza straszniejszego rodzaju - kto swoich praw dowieść umie!

Więcej słów już nie było trzeba. Błysnęły żądła i pazury.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później