Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Widzimy dalej

Borówka nie udawała, że ukradkiem wyciera łzy. Nie ciskała oczami piorunów we wszystkie sprzęty gotowe do drogi. Potrafiła zrozumieć, dlaczego i gdzie trzeba ruszać. Bez słów. Skąd wśród nas taki krzywdzący o niewiastach osąd?

Zapakujmy te chwile w tobołki. Owińmy troskliwie i nieśmy ze sobą w nieznane. Tylko nam pokoju potrzeba. Tylko ziemi zasobnej. Tylko ludzi wokół szczęśliwych i bogów przychylnych. Kiedy już taki świat wywalczymy, wtedy ostrożnie rozłożymy lniane zawiniątko, a ziarno zakiełkuje.

Przedświt nierychliwie oblewał wschodni widnokrąg bladą poświatą. Jego następca, gdy już śmielej blaskiem ziemię obdaruje, będzie nam towarzyszem pierwszych chwil wędrówki.

- Im bardziej na zachód tym więcej sotni napotkacie, uważajcie - ostrzegł Przewodnik Starzyk, gdy już całą czwórką żegnaliśmy się z Zakolem.

- Nie ma na to rady - odparłem. - Musimy tamtędy przejść.

- Najbardziej pilnujcie się, gdy już opuścicie Rolę - z dziwnym poczuciem winy w głosie Przewodnik Starzyk dzielił się każdą wiadomością. - W Wyszowym Lesie sotnie obozy mają. Szczególnie tam nie będą wam radzi.

- Dzięki za przestrogę.

- To my dziękujemy - odparł spoglądając gdzieś w bok. - Przecież także i w naszej sprawie idziecie. Żal, że my tak do łanów uwiązani. Też by należało kosy na sztorc...

- Możecie się braciom znad Białej Wody inaczej przysłużyć - nieoczekiwanie odezwał się Świetlik. - Podzielcie się bogactwem waszych pól z tymi, co za Miedzianymi Górami. Hradczyn głód nęka!

- Już nie tak zasobni jak dawniej jesteśmy - oczy Przewodnik Starzyka zabłysły ożywione - ale tak! Coś wam się od rolników należy. Popłyną Dłużnicą tratwy z dobrami. A i was, w powrotnej drodze, nakarmić nie zapomnimy.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później