Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Ciekawe czasy

W dniach świetności Rola Południowa nie była przyjazna chciwym przygód podróżnikom. "Grządki" - mówili o niej pogardliwie przybysze. Rozsądnie i niewyszukanie poukładane były nie tylko wszelkie uprawy, ale i ludzie swojego miejsca się trzymający. Bez wojen nie ma wielkich bohaterów, bez chciwości nie ma panów, o których dziejach bajki można by opowiadać. Żaden z podróżnych nawykłych do najróżniejszych dziwactw najróżniejszych krajów grosza nie dałby za możliwość życia wśród tych "grządek".

Nadejście rządów potęgi słowiańskiej niewiele zmieniło, bo i panowie z Dzierżby z usposobienia stateczni byli i powszedni dzień spokojny cenić umieli. Dopiero, gdy miejsce ich zajęli Popiołcy zrobiło się ciekawie. Wielki świat zawitał i w grządkach namieszał.

- Dziwne zjawisko - zauważył Krokosz, gdy już prawie południe dochodziło. - Spójrzcie na to pole po prawej. Tam, za wierzbami.

Jednorodny krajobraz porządnie obsianych czarnoziemów gryzł się tu z jaśniejącym łanem piasku porośniętym z rzadka karłowatym zbożem.

- Co w tym dziwnego? - Pełka nie pojął naszego zdziwienia. - Rozumny rolnik widać tu gospodarzył.

- Rozumny? Chcesz powiedzieć, że naumyślnie swoje pole zepsuł?!

- Widzicie błękitne proporce wokół pola? Zjednoczenie sprawiedliwie dobra chciało dzielić, kiedy jeszcze do dawania było skore. Wyrównać niedostatki tym, co na lichej glebie gospodarzyli i przez to plony mieli marne. Widać opłacało się temu kmieciowi piasku nazwozić i na dopłatach Popiołców z nawiązką straty w zbiorach nadrobić.

Czy to słońce w ten skwarny dzień po raz kolejny nadgorliwie nas promieniami obdarzało czy może Pełka niespełna rozumu? A może to nam zmysły posłuszeństwa znów odmawiają? Lepiej nie rozwodzić się nad tym za długo. Nie wszystko przecież pojąć można. Lepiej ruszyć i szaleństwa się od szalonych nie uczyć.

- A te czerwone proporce - wskazał Pełka, gdy już był szmat drogi za nami i ku wieczorowi szło - to już ziemia pod opieką sotni.

- A dlaczego to pole tak gęsto stromymi pagórkami usiane? - chciał wiedzieć Świetlik. - Sąsiednie wzniesienia znacznie łagodniejsze się zdają...

- Jak wam Przewodnik Starzyk mówił: nie ma od sotni wierniejszych naśladowców popielnych sposobów. Popiołcy wymyślili Zjednoczenie, to sotnie powołały Zespolenie. Tamci wbijali błękitne, ci czerwone proporce. I także z początku próbowali dopłatami rolników wspomagać. I także biedniejszym gospodarzom ulżyć... Na przykład tym, co orać na stromych zboczach muszą.

- Czy nie ma tu gospodarstw, w których to szaleństwo się nie zagnieździło?!

- Są oczywiście. Z czego byśmy żyli? Tyle, że dobrze ukryte przed naszymi "dobroczyńcami". W takim właśnie na nocleg staniemy. Chodźcie.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później