Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Gość w dom

Zdziczałe, karłowate jabłonie zdawały się gęstwiną nie do przebycia. Klucząc między bezładnie porozrzucanymi drzewami z wolna posuwaliśmy się w tylko Pełce wiadomą stronę. Boleśnie kłuły nieokiełznane młode pędy, jak to zwykle letnią porą, strzelające bujną zielenią we wszystkie strony. Gałęzie i ziemia pod nimi pełne były kwaśnych, drobnych owoców. Wokół tych na wpół zgniłych jabłek ucztowały pełzające stworzenia wszelkich gatunków.

- Uważajcie na łosie! - ostrzegł Pełka, gdy sad nieco się przerzedził.

- Żartujesz?!

- Skądże! - żywo zaprzeczył Pełka. - Nie wiecie? O świcie i zmroku młodociane łoszaki chętnie porzucają bagna, byle tylko się tych nadgniłych jabłek do syta najeść. To działa zupełnie jak wódka. Kiedy już im do głowy ta moc uderzy do wszystkiego są zdolne!

- On ma rację - przytaknął Świetlik. - Nawet i klępy potrafią się w takim sadzie zapomnieć.

Jakoś trudno mi było poważnie brać te ostrzeżenia. Bardziej niż podchmielonych łosi bałem się pijanych zepsutą wolnością zgraj, co spod bata żołnierskiej dyscypliny przy okazji każdej zawieruchy uciekają.

Będą cierpieć gospodarze, gdy już wojna na świecie rozbłyśnie...

- To tutaj - Pełka zatrzymał się, gdy za rzadkimi już drzewami ujrzeliśmy prostą półziemiankę otoczoną niewielkim, lecz dobrze utrzymanym poletkiem. Grządki wokół rozkwitały najróżniejszymi warzywami, ziołami i przede wszystkim chmielem.

Drzwi chaty otworzyły się, ukazując zarys okrytej półmrokiem wnętrza sylwetki.

- Powitać gości! - zakrzyknął ów człowiek. - Zachodźcie. Dobre piwo i miód przedni na dzisiejszy wieczór przygotowane!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później