Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Klucz do bram

Po spokojnie przespanej nocy przyszedł łagodny świt. Przyjemne dla ucha, nienatarczywe odgłosy krzątających się już gospodarzy kazały mi otworzyć powieki. Śniadanie czekało kusząc świeżością, lecz nie od razu dane nam było się za nie zabrać.

- Najpierw się obmyjcie i przyrodzie pokłońcie! - zrugała nas wesoło Łaska.

Mroźne wody strumienia. Zimne krople rosy i chłodne strużki wilgoci na ościeżnicy. Ich ziąb pomógł nam się do końca przebudzić. A razem z nami przebudził się poranny głód.

- Jesteśmy wam winni przeprosiny - powiedział Lis Drobniak, gdy zasiedliśmy przy porannym dzbanie kwaśnego mleka. - Wyprowadziliśmy was w pole. Nie jesteśmy prostymi chłopami, choć takie życie Dola szczęśliwie pozwoliła nam prowadzić. Pełka to wie, od dziecka u nas bywa.

Bratanek Przewodnik Starzyka uśmiechnął się szeroko na wspomnienie tych beztroskich, a i ciekawych pewnie odwiedzin.

- Pochodzimy z Grodnicy - ciagnął Lis. - Poza uprawami i hodowlą, jeszcze inną pracę tu wykonujemy. Wybaczcie, ale szpiegów, wiarołomców i ludzi złej woli nie brakuje. Zwłaszcza w ostatnich czasach. Zanim kogo z Roli bramy Grodnicy przepuszczą, do nas, albo do nam podobnych na próbę trafia. Taką próbę wczoraj przeszliście.

Nie odezwaliśmy się, czując w powietrzu wagę jego słów. Czy...

- Wasza opowieść prawdą tkana - uspokoił nas szybko gospodarz. - Ani Łaska w waszych osobach nieszczerości nie znalazła ani ja w opowieści łgarstw się nie doszukałem. Zatem obok siebie w tej wojnie staniemy.

Lis Drobniak niespiesznie sięgnął do zawieszonego u szyi woreczka. Wyciągnął garść machorki, rozkruszył jeszcze w palcach i zawinął w starannie wysuszony liść. Nachylił się do paleniska, gdzie dymił jeszcze kawałek gorącej szczapki.

- Gdy już staniecie u bram Grodnicy - gospodarz wciągnął nieco powietrza, aż machorka oblała się czerwienią - tak strażników powitajcie: "Jesteśmy ziarna z zapomnianych kłosów, co nadzieją spichrze gotowe wypełnić".

Trwało chwilę, nim przyjemny dym wypełnił chatę. Czuliśmy, że jeszcze coś do powiedzenia zostało. Nie myliliśmy się.

- A że wasza opowieść i umysły więcej niż czyste nam się zdały, jeszcze o jedno chcemy was prosić.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później