Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Jeszcze jedno

Nie marudziliśmy zbyt długo przed dalszą podróżą. Obdarowani hojnie przez gospodarzy tobołki pełne mieliśmy suszonego mięsa, mącznych placków i, a jakże, piwa - tym razem mocnego i ciemnego. Dostaliśmy także mnóstwo podróżnych sprzętów i liczne dobre słowa na drogę. A na koniec jeszcze zadanie...

- Słuchałem uważnie o waszej wędrówce - rzekł Lis odprowadzając nas kawałek. - Taka na przykład opowieść o dziwnej bitwie między Popiołcami, a sotnią w Zakolu wcale mi się nadzwyczajna nie wydała. Wśród sotni różne panują sądy. Większość przywódców jak się zdaje skłonna jest w sojusz z Czarnymi wejść.

- Przeciw swoim!?

- Jeśli będzie wam dane ich spotkać, może to pojmiecie - odparł Lis wzruszając ramionami. - Ja nie potrafię.

- Powiedziałeś "większość" - zauważył Krokosz. - To znaczy, że zgody wśród nich nie ma. Są i tacy, co starym słowiańskim zwyczajom pozostali przychylni?

- Są - przytaknął Lis.

- I dobrze byłoby - ciągnął myśl Krokosz - gdyby to oni rej wśród sotni zaczęli wodzić?

- W rzeczy samej - uśmiechnął się Drobniak.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później