Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Zemsty! Powietrza!

Gdy spojrzałem w miejsce gdzie wzrok Borówki błądził, sam mało nie wrzasnąłem. Na przeciwległym brzegu, tuż przy zanieczyszczonym mocno dnie kiwały się leniwie jakieś sylwetki. Ludzie? Mężczyźni, kobiety i dzieci! Ze skrępowanymi z tyłu rękami z kamieniami przytroczonymi do nóg. Każdy z niewyraźnie zapisaną tabliczką zawieszoną u szyi i z wielkimi otwartymi oczami wślepiającymi się w nas natarczywie.

Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?

Kim byli? świadkami czegoś, czego nikt widzieć nie może? Zbędnym ciężarem? Zdrajcami jakiejś słusznej sprawy czy może ofiarami chorej żądzy? Czy może ot tak, na wszelki wypadek zostali zgładzeni? Już czas zabierał się za ich wystygłe ciała, lecz w szklistych oczach ciągle odbijały się złe uczucia, które i rojem nad nami kierowały.

Zemsta! Zemsta! Zemsta!

Nie ma miejsca na wybaczenie i pokorę. Zły wypełnia wszystko i wszystkich. Jego nasienie da początek nowemu światu. Oby nas w tym piekle nie było!

- Powietrza! - z najdalszych zakamarków ciała płynęły rozpaczliwe wołania.

Już nie mogliśmy dłużej znieść koszmaru. Niechby i śmierć, byle płuca nasycić i od topielców się uwolnić! Jedno po drugim wyskoczyliśmy na powierzchnię. Z trudem, kaszląc i wciągając łapczywie ile kto mógł powietrza, wyczołgaliśmy się na brzeg. Tam upadliśmy bez sił, wsłuchując się w powracającą ciszę.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później