Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Ostap

Brodaty urozmaicał sobie przesłuchanie przechadzając się po izbie. Siedem kroków do jednej ściany, siedem do przeciwległej. Znużenie, które od początku malowało się na jego twarzy zdawało się jeszcze bardziej go męczyć. Wyglądał jak niedźwiedź uwięziony w klatce, zmuszony co chwilę te same kroki powtarzać, od tych samych ścian się odwracać i te same snuć opowieści...

- Jestem sotnyk - zaczął bezbarwnie i jednostajnie. - To nie imię, lecz stopień. Jeśli na mą przyjaźń zasłużysz, będziesz się mógł do mnie zwracać Ostap. Ciebie jak zwą?

- Zimowit.

Skinął głową. Wiedział to już wcześniej, jak pewnie wiele innych rzeczy. Byle czujność zachować...

- Obóz tutejszy zwie się Makiwka - ciągnął - a miejsce do którego trafiłeś nazywamy Cedzarką. Chyba domyślasz się, dlaczego. Wiele teraz na świecie zamętu. Nie każdy z czystym sercem tu przychodzi. My jednak pracujemy nad wszystkimi. Nikt Cedzarki jako wróg sotni nie opuszcza. Tylko dwie drogi dla ciebie za tymi drzwiami. Także się chyba domyślasz jakie...

Jego słowa trafiały na urodzajny grunt. Osłabiony tęgimi razami, oszołomiony gorzałką, w obcym kraju, we władzy obcych i nieżyczliwych, nie miałbym siły ani śmiałości odrzucać słów sotnyka. Zmyślnie i okrutnie sobie zwolenników zdobywają...

- Wyszowy Las jest twierdzą Czerwonej Sotni od kilku pokoleń zaledwie - Ostap przerywał tylko, by zaczerpnąć powietrza. - Od czasów, gdy Popiołcy pokonali panów z Dzierżby i wszystkie inne potęg świata. Niedługo przyjdzie im za ten podbój zapłacić. Nie będziemy układać powstań na stary słowiański sposób. Nie poddamy si pokornie, jak Romanowie ani nie uciekniemy za morze, jak Ellanowie. Pokonamy Popiołców ich własnymi sposobami. I ty, uwierz mi, z wielką ochotą i szczerym sercem nam w tym pomożesz!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później