Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Udawanie II

Ranek przywitał mnie z powrotem w obozie, przy wygasłym już ognisku. Wróciłem jako ostatni. Ciała przyjaciół, podobnie do mojego, usiane były bliznami, zadrapaniami i siniakami. Tylko Borówce oszczędzono ciężkiego pobicia, choć na jej twarzy także kilka drobniejszych zasinień się goiło.

- Samą prawdę mówiliście? - mrugnął do nas Krokosz. Wiedział, że strażnicy szczególnie teraz będą baczenie mieć na nas. - O Białej Wodzie i Zakolu?

- Całą - potwierdziliśmy po kolei. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że długo nie będzie okazji pomówić otwarcie.

- Opowiedzieliście szczerze o Żmiju, Bieluchu i pleniu?

- Tak!

- O orłanie także?

- Także!

- Nic o Lisach?

- O jakich lisach? - udał zdziwienie Świetlik. Schowałem głowę w ramionach i uśmiechnąłem się pocieszony nadzieją, że już więcej nic z nas nie wydobędą.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później