Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Na drugi kraniec

Wiele czasu na odbudowanie nam nie dano. Inni niż poprzednio strażnicy wkroczyli do obozu, by nas stamtąd zabrać. Tym razem całą piątkę. Niepewni dokąd nas prowadzą ani czy po drodze znów nie czekają nas razy, co chwilę oglądaliśmy się za siebie.

- Ot, Dola bracie! Znowu cały las przyjdzie zdeptać - podsłuchałem, jak strażnik zagaduje dowódcę.

- Co zrobić - odrzekł burkliwie wodzący. - W naczalstwie kazali sobie wszystkich obcych pod nos przyprowadzać.

- Biali za bardzo coś się panoszą. Trza im pamiat oswiżiti, ze panów jużeśmy pognali... - zawiesił głos na chwilę. - A ty szpiegu czego uszu nadstawiasz!

Zdzielił mnie batem nim zdążyłem się uchylić. Na szczęście dowódca powstrzymał go przed kolejnym ciosem.

- Zostaw! Rozkaz jest nie ruszać! - krzyknął. - Nie będę za twoje wybryki głowy na pień kładł! A wy pospieszcie się! Nie chcę przez was pod kuszczem nocować.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później