Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Brat Starszy

W drodze na północ musieliśmy przejść przez środek Makiwki, ten sam majdan, który z tłumem przybyszów już odwiedziliśmy. Nim przedarliśmy się przez wyjątkową gęsta ciżbę, nim nasz przewodnik zameldował się wszystkim, którym miał się zameldować, słońce już nisko na zachodzie stało.

Przyglądaliśmy się tutejszym posadnikom i dowódcom, gdy strażnicy na kolejne przepustki niecierpliwie wyczekiwali. My przyglądaliśmy się posadnikom, a oni przyglądali się nam. Już rozeszła pogłoska, skąd przychodzimy i jakie dziwne wieści niesiemy.

W oczach żołnierzy i urzędników ciekawość mieszała się ze złością. Chcieliby dostać nas w swoje ręce i odważniej niż sotnyk przepytać, lecz coś ich powstrzymywało. Jeden z nich nawet odprowadził nas kawałek. Surowe i niechętne spojrzenie ślizgało się po nas wszystkich.

Mijaliśmy chaty, zasobnie i warsztaty. Wszystkie ozdobione czerwonymi chorągwiami, wszędzie "bracia" , jak się do siebie zwracali, z zapałem gotowali się do wojny.

A ten, który nas śledził ciągle szedł z nami. Bez słowa. Czy mi się zdawało, czy na krótką chwile, już kawałek za głównym dziedzińcem, zasłona złości z jego twarzy opadła i promień życzliwości ją rozświetlił?

Zobaczymy się jeszcze...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później