Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Prawa Ziemi

Niepokój między nas zawitał. Czy aby słowa Krokosza nie nazbyt śmiałe? Kiejstut i Lina mogli przyjąć je jak obelgę, jednak znać po nich było, że inaczej niż przez gorące uczucia na świat patrzeć nauczeni. Z ich oczu można było odczytać, że nie pierwszy raz napotykają łatwowiernych i prostodusznych mieszkańców dalekich krain, ledwie się o główny nurt dziejów ocierających.

- Szlachetne czy podłe, zmienne nastroje nie są władcom przyjaciółmi - odrzekł niewzruszony Kiejstut. - Rozsądek i chłodna głowa to potężniejsi sojusznicy. Płochy naczelnik kazałby cię, młody żerco, za nadmierną śmiałość obić kijami. Widzę zresztą, że ślady takiego traktowania wszyscy nosicie. I cóż taki popędliwy rządca osiągnie? Nic! Da jedynie upust swej złości. Cel musi władcy jasno przyświecać, a tylko te czyny mają wartość i znaczenie, które go do niego przybliżają.

- Wam ten sam, co Popiołcom cel przyświeca! - wypowiedziane w uniesieniu słowa Borówki zabrzmiały, jak oskarżenie - Chcecie po prostu ich na pułapie świata zastąpić!

- Tak - przyznał, cierpliwie przymykając oczy na nasze wybuchy. - Mamy odwagę, żeby szczerze mówić o tym. Chcemy i będziemy panować.

- Skąd pewność, że Popiołców pokonacie?

- Nie my - uśmiechnął się Kiejstut zadowolony, że w rozmowę coraz bardziej nas wciągał. - Popiołcy to wrogowie całego starego świata. Zwyciężyć najeźdźców nie inaczej, jak przez zespolenie wszelkich szczepów władających słowiańską mową. Nie tylko zresztą Słowianie do zwycięstwa się dołożyć będą musieli. Znajdzie się też miejsce dla odwagi Czarnych Ludów, męstwa Romanów i dzielności Ellanów. Dopiero po tej rozprawie, na truchle Popielnego Roju zręby nowego porządku będziemy kształtować.

- A skąd pewność, że ten nowy porządek uda wam się zbudować? - drążył uparcie Krokosz, a jako żerca mądrze o biegu dziejów mówić umiał. - Wielu próbowało po swojemu świat naprawiać. Każdy z nich swoich racji pewny budował potęgę, swoją władzę po widnokrąg rozciągał, a potem upadał, bo zaślepiony w porę mocniejszego od siebie nie dostrzegł. Czy to nie pycha przez was przemawia?

- Nie pycha, lecz wiedza - odparł Kiejstut, skinieniem dając poznać, że światłość słów żercy docenił. - Dola każdemu człowiekowi inną, niezbadaną ścieżkę wytyczyła. Losy jednak całych plemion i narodów dość jasnym prawom podlegają. Jeśli z tych zasad uważnie czytać, można znaleźć sposób, by dziejami kierować!

- Jeśli prawdę mówisz... Może jednak za sprawą pychy tak mówicie?! - zapytał Krokosz po długiej chwili namysłu. - Po ziemską władzę chcecie sięgnąć mocami, które tylko niebiosom należne. Czyżby bogowie namaścili was na swych namiestników? Jakie jest źródło waszej tajemnej wiedzy?

- Tego się nigdy nie dowiecie - wtrąciła Lina, a oboje z Kiejstutem spoważnieli nagle. - I nie ważcie się więcej pytać...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później