Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Okruchy tajemnej

Zwiadowcy wracali jeden po drugim. Ani ze wschodu ani z zachodu żadne niepokojące wieści nie nadeszły. Północ także nie wzbudziła w białych niepokoju. W oczekiwaniu na tych, co się ku południu wypuścili Kiejstut zabawiał nas okruchami swej wiedzy.

- Są plemiona które nigdy nie wyrosną ponad ludy służebne wobec potężniejszych narodów - opowiadał. - Nie z głupoty czy gnuśności. Takie przeznaczenie narzuciła im kraina, w której się narodziły.

- Kraina?

- Losy narodów zależą od ludzi wybitnych, a nie co dzień tacy się rodzą - Kiejstut podniósł rękę, abyśmy powstrzymali się na razie od pytań. - Nieczęsto tacy mędrcy mają możność spotkać jeden drugiego, a jeszcze rzadziej z ich rozmów rodzi się Wartość. Na to trzeba czasu. Długich lat pokoju i pomyślności. Nieprzerwanego wzrostu. Trzeba pokoleń, aby narodziła się siła zdolna bez litości tępić małość i głupotę. Siła świadoma swego przeznaczenia i śmiało do niego dążąca. Jeśli kraj nie jest od niebezpieczeństw świata oddzielony górami, bagnami czy nieprzebytym morzem, prędzej czy później zostanie spustoszony, a mądrość, którą wspólnym trudem wypracował uleci w niebyt.

- Sądzisz, że najlepiej rosnąć w odosobnieniu?

- Skądże! Właśnie miałem o tym powiedzieć. Jest i druga strona. Jeśli kraj nadto na uboczu, jeśli współpracy z sąsiadami pozbawiony, nigdy znacznie ponad pierwotną dzikość się nie wzniesie. Jeśli mu bogactw swych przyroda poskąpi, nie stanie się zamożny dzięki wymianie z sąsiadami. Jeśli rola słabo rodzić będzie, grodów i wojów w ich służbie nie wyżywi.

- Lepiej być bogatym niż biednym -Świetlik na tę oczywistość wzruszył ramionami.

- O tyle, o ile... - naprostowała go Lina ciepło się uśmiechając. - Jeśli tych bogactw będzie miał za dużo, zbyt wielu będzie chętnych by krainę zasobną odbić, albo lud ów nieszczęsny w niewolę wpędzić. Nawet szczegół taki, jak zbyt długo zasypana śniegiem przełęcz może los narodu odmienić.

- Siąść tylko i płakać! - Borówka ciągle dawał wyraz swoim wątpliwościom. - Wedle twoich słów nic naczelnik, choćby najświatlejszy ani wodzowie mężni osiągnąć nie zdołają, bo wszystko bogowie już w Prawach Ziemi zapisali.

- Sami jesteśmy najlepszym przykładem, że tak nie myślimy - odparł Kiejstut. - Działamy przecież! Jest miejsce na wolną wolę tak w życiu człowieka, jak narodu. Ludy mają w swej wędrówce przez dzieje dwa wyjścia. Kroczyć biernie w upodleniu, smagane obcym batem, albo do czynu powstać, iść dumnie ku światłu, które dzięki mądrości dostrzegły.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później