Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Do czynów

Jeśli to pułapka, nie mam z niej wyjścia. Muszę bowiem zaufać słowom, w których kłamstwa nie widzę. Inaczej co ze mnie byłby za człowiek?! Wyrachowany i zimny! W sam raz, żeby w szeregach Popiołców wspiąć się wysoko...

- Lis Drobniak wspominał - zdecydowałem w końcu otworzyć się do rozmowy - że wśród sotni błąkają się przyjazne Słowianom dusze.

- Tak - Gintar uśmiechnął się z ulgą. - Mój i twojego ojca druh ze szkolnych lat, Lis Drobniak miał rację. Jest niewielki zastęp wśród bojowców Czerwonej Sotni, który rad by szalone myśli precz pognać i do starych porządków wrócić.

- Lis wyraził życzenie, abyśmy głos tych przyjaciół silniejszym uczynili - powiedziałem wcale nie zaskoczony, że Drobniak i Gintar z jednej gliny.

- Z waszą pomocą zrobimy więc tak - Gintar mrugnął okiem - aby zaszczyt posłowania na Wielkim Wiecu mnie nie minął.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później