Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Ogląd

Łatwo się z góry na ludzką tłuszczę patrzy. Łatwo się orzeka, kto godny, a kto na szacunek nie zasłużył. W wyniosłym oderwaniu nietrudno pogardę dla skłębionej w dole masy istnień w sobie wyhodować. Nim się człowiek obejrzy pycha włada nim całkowicie.

Na szczęście Dola czuwała, by nas ten najokrutniejszy z losów nie spotkał. Czy to wymogami ciała czy przykazaniami przodków czy wreszcie potrzebą chwili nakazała, abyśmy zeszli w dolinę i w tłum się wmieszali. Jakże odmienny jest ogląd ludzkiej gromady, gdy się z nią głód, ból i marzenia dzieli.

- Życie mojego dziecka ocalcie! - wołały oczy matki resztkami sił walczącej o ciepło dla niemowlęcia.

- Obrońcie mnie przed zmorami! - krzyczały inne źrenice, przez los możności troski o bliskich już pozbawione.

- Jeść! - niejedno od głodu szalone spojrzenie już tylko zwierzętom podobne pragnienie w sobie niosło.

Gęsto wśród przybyszów ze wszystkich stron było od nieszczęsnych wołań. Drogę z żebrzącymi o lepszy los dzielili i tacy, którym sił i wiary jeszcze nie brakowało. Ci o dobro swoje i swoich rodów gotowi byli walczyć.

- Wpuśćcie, a pokaże, jaki kowal ze mnie! - Troska o rodzinę biła z twarzy potężnego chłopa.

- Komu od boleści lekarstwo niezawodne - ogłaszał donośnie rudowłosy kupiec - co za garść krzemienia od cierpienia uwolni!

- Miecz dajcie i pod rozkaz bierzcie! - Popędliwy młodzieniec niecierpliwie ku Grodnicy wyciągał szyję - Za was i za nas Popiołcom odpłacę!

- Posłować w imieniu Białej Wody idziemy, otwórzcie bramy! - z naszych dumnych nadmiernie twarzy pewnie można było wyczytać...

Dlaczego akurat do Grodnicy dążyliśmy wszyscy szukając wybawienia? Cóż takiego w tym miejscu było, że jego mir zawładnął umysłami wszystkich słowiańskich ludów? Wiele zrozumiałem dopiero, gdy mi się ów gród pierwszy raz ukazał.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później