Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Sitowy

Bardzo mnie słowa Gintara zaniepokoiły. Za długo w objęciach nauk Kiejstuta przebywał. Za bardzo sobie porządek cenił, a za mało ludzką godność. Ludzie to nie woda! Nawet jeśli w masie swojej dają sobą dowolnie kierować, to nie wolno przecież zapomnieć, że się ta masa z obdarzonych duszą składa. Nie każdego mądrością bogowie obdarzyli. Nie każdego szlachetnym urodzeniem, majętnością i przychylnym losem. A jednak każdy...

- Już ci pod ziemią powiedziałem. - Gintar jakby czytał w moich myślach. - Nie możesz brodząc w ścieku czystości zachować. Władza to nie tylko zaszczyt, ale i brzemię. I tobie każe nie raz ludzką godność podeptać. Zobaczysz. Tymczasem zastanów się, co sitowemu. powiedzieć, bo się do nas kieruje.

- Komu?!

- Sitowemu. Tak się mówi powszechnie. To urzędnik, który między tłumem chodzi i ludzi przepytuje. Od niego zależy czy brama przed tobą stanie otworem.

Wśród spokojniejszego, dzięki strażom i łańcuchom tłumu, pojawiło się wielu takich urzędników. Starannie przesłuchiwali każdego ze zgromadzonych pod murem, w każdej z trzech części podzielonego teraz tłumu. Rozpoczął się ruch. Kto się sitowemu nie spodobał tego z pieczęcią na prawej ręce poza drugi łańcuch wyrzucali. Miesiąc przynajmniej minie nim znamię da się zmyć i nieszczęśnik znów będzie mógł szczęścia spróbować. Niektórych, najczęściej chorych i rannych kierowano do środkowej części dając jako znak czerwone lub żółte opaski. W końcu nas sprawdzić przyszli. Sitowy o bladej, pociągłej twarzy najpierw zwrócił się do Gintara, pytając o imię, pochodzenie i zamiary.

- Moje imię jest w Grodnicy znane od szkolnych czasów. Jestem Gintar, posłem Czerwonej Sotni na Wielki Wiec mianowany.

- Tak, Gintarze - uśmiechnął się lekko urzędnik, gdy już urzędniczym prawidłom zadość uczynił. - Poznaję. Zawsze jesteś u nas miłym gościem, a i radość, że to ciebie właśnie zaszczytem posłowania Czerwoni obdarzyli. Załóż opaskę. - Sitowy podał Gintarowi kawałek zielonej tkaniny. - To twoja przepustka za bramę.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później