Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Niewidzialne hasło

Zimowit, Borówka, Pełka, Krokosz, Świetlik. Starszy sitowy Chocian słuchał po kolei naszych imion kiwając głową. Chciał wiedzieć skąd idziemy i jak nam się w drodze wiodło. Pytał czasem o jakiś szczegół to mnie, to znów Pełkę. Stół miał zawalony stosem pnących się równymi stosami pism. Nie przestając nas słuchać, wypytywać i nieustannie kiwać głową, pogrążył się w swych urzędowych sprawach.

- A czym dokładnie poczęstował was Lis Drobniak? - zapytał, gdy w opowieści doszliśmy do domu Lisów.

- Jajami z cebulą na miękko i twardo, plackami mącznymi z jabłkami - wyliczał Pełka. Dawno zauważyłem, że był miłośnikiem dobrego jadła. - Kaszą jaglaną z jarzębiną, kwaśnym mlekiem... i mnóstwem trunków najróżniejszych!

- Czymś jeszcze?

- Polewką piwną z razowym chlebem i twarogiem. Ze śmietanę i mnóstwem ziół - dodałem, wspominając wspaniały smak.

Twarz Chociana pojaśniała.

- Tak - rozmarzył się. - Łaska umie gotować.

Uśmiech zrodzony przyjemnym wspomnieniem rozlał się po całe jego twarzy. Wtedy zrozumiałem. Jakże chytrze! Właśnie wypowiedziałem drugą część hasła, przeznaczoną tylko dla uszu Chociana. Nieśliśmy je cały czas ze sobą, nie mając o tym bladego pojęcia. Wyszukane tu mają sposoby na sprawdzanie kto jest kim...

- Tak, to chyba wszystko. - Urzędnik oderwał się od podań, zaświadczeń i załączników. Podszedł do nas i uroczyście uścisnął dłonie. - Pana Zimowita, posła Białej Wody oraz pana Pełkę, wysłannika Roli Południowej będziemy z radością gościć w czasie Wielkiego Wiecu. Przydziela się wam, mocą urzędu, godne miejsce na nocleg, a także skromne mienie w miedzianych siekańcach. Pamiętajcie, że krzemień pasiasty, jak słyszę ceniony za murem, nie ma tu żadnej wartości.

Chocian wziął mnie i Pełkę pod ręce i poprowadził w kierunku bliższemu ulicom miasta wyjściu z przedsionka.

- Każdy z was - ciągnął - jako nowy w rozwiniętym świecie, otrzyma także opiekuna do pomocy. Nie kłopoczcie się panowie posłowie sprawami bytowymi. Jesteście gośćmi Hobola. Uczcie się lepiej miasta. Wiele tu praw i zasad rządzi, których na dzikim pustkowiu pewnie nie zaznaliście. Korzystajcie też do woli z uciech, póki Wielki Wiec z Nowym Rokiem się nie zacznie.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później