Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Mieszkanie

Mieszkanie nasze dość przyjemne. Dwie izby, bo to podobno wymóg troskliwych władz tutejszych, by każdy poseł własny pokój z łóżkiem czystym zajmował. Co prawda pułap dawno nie bielony i łuszczył się na podłogowe deski obficie. Wprawdzie zapach tu nieszczególny i schody niepewne, ale kto by się przejmował! W śnieżnych zaspach i mrozie świat tonie, a my pośród miasta w cieple, a do tego bezpieczni!

Gospodyni kamienicy na wstępie po siekańcu sobie zażyczyła. Drugiego wzięła za codzienne śniadania. Trzeci na poczet kosztów i zniszczeń...

- Pani szanowna! - sprzeciwił się jeden naszych opiekunów. - Przecież to posłowie, a nie żacy jacyś!

- Już ja kiedyś posłów gościłam pod dachem - zachrypiała. - Od żaków tylko tym się różnią, że ich prawo od kary za hultajstwo broni! Bo swawolą tak samo! Dziki to dziki!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później