Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Sieć drży

Nie noc, nawet wieczór nieszczególnie późny, więc sporo wolnych ław było jeszcze w gospodzie. Do stołu w rogu izby odprowadzało nas wiele ciekawskich spojrzeń. Co bardziej bywali raz dwa zgadli, z kim mają do czynienia. Ubrania mieliśmy przecież gorzej niż liche. Tylko baranice kupione za namową opiekunów ratowały wygląd, ale też i zdradzały żółtodziobów.

Nowi w mieście, bez pieniądza, ale za to w obstawie opiekunów. Znaczy posłowie. Znaczy z dzikich krajów. Ktoś machnie ręką i uzna, ze mu się nasza przyjaźń nie przyda, ktoś inny dostrzeże w nas sposobność, by się nad innych wybić.

- Tak - pokiwał głową tęższy z opiekunów. - Wkrótce oplecie was sieć pajęcza. Jeśli jesteście porządnie ulepieni, to się oprzecie... Gospodarzu! Cztery dzbany jasnego! I prażmo jakieś!

Prawie zupełnie łysy, wysoki i wyjątkowo jak na swe zajęcie szczupły gospodarz migiem dostarczył czego zażądaliśmy. Co się rozumie, błyskawicznie też odebrał zapłatę. Ostanie już siekańce z kieszeni uleciały, a przecież całą może zimę przyjdzie w Grodnicy przeczekać...

- Co będzie, to będzie! - zaśmiali się opiekunowie, widząc nasze zakłopotanie. - Jeszcze w Grodnicy nikt z głodu nie pomarł. Tymczasem nadrobimy towarzyskie zaległości. Jestem Sambor.

Nareszcie łaskawi byli się przedstawić! Nie pasowali do reszty tutejszych. Zwyczajny bywalec Grodnicy wykrzyczałby imię wraz z bogatym zbiorem prawdziwych i urojonych swych przymiotów, a ci do ostatniej możliwej chwili zwlekali. Nie służy to przecież mirowi w towarzystwie. A jednak ani Sambor ani jego druh nie potrzebowali czarnej baranicy, by zaskarbić szacunek.

- Jestem Lasota - przedstawił się wreszcie i drugi.

Sambor, pewnie około czterdziestki, wysoki mocno szpakowaty z siwiejącym wąsem. Postawniejszy i zdecydowanie ważniejszy. Lasota, równy mu wiekiem z zupełnie siwą brodą, wąsem i krótki włosami, bardziej wycofany i chyba skłonniejszy do zadumy. Bez wahania strząsali z siebie kuszące spojrzenia kobiet. Nie ciekawiły ich towarzyskie nowinki ani pokątne kupieckie sprawy. Całą uwagę skupili na nas.

Nie pasowali do towarzystwa. Obaj brali udział, albo w grze innej niż reszta miasta, albo w innych rolach Dola ich obsadziła.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później