Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Gęstość zdarzeń

- Dlaczego nas tu przyprowadziliście? - zapytałem.

- Żebyście się świata nieco nauczyli.

- Więcej świata przez ostatnie miesiące przeszliśmy, niż wy przez całe życie pewnie - odgryzł się Pełka.

Sambor na to wychylił się, żeby Pełce nosa utrzeć.

- Więcej ludzkich spraw się w tej gospodzie jednego wieczora rozstrzyga, niż na tych połaciach, które schodziliście przez rok cały.

- Nie przeciw wam tu jesteśmy - Lasota na czas zagasił wzbierające starcie - ale z wami. Sambor prawdę mówi. Nie zmarnujecie tu czasu. Więcej się "Pod orłanem" nauczycie i więcej dla swoich ugracie niż na zgromadzeniach. Na Wiecu setki, albo i tysiące ludzi się zjawi. Nikt tam żądnych spraw ustalać nie będzie, tylko już rozstrzygnięte, w gładkie słówka przyoblecze ludowi na poklask poda. Prawdziwy wiec po gospodach i zakamarkach rozgrywać się będzie.

- Nikt was urazić nie chce - przyłączył się Sambor już o bogatszy wiedzę, jaki Pełka porywczy. - Ani ciebie Zimowicie ani ciebie Pełko. Zobaczycie, że inne zasady tu panują. Na szlachetność mało kto sobie pozwolić może. Każdy tu tylko dla siebie chce coś ugrać, więc na pomoc raczej nie liczcie. Chyba, że ktoś w sojuszu z wami korzyść dla siebie zobaczy. Szczerze powiem, że Chocian, i my także, tak wam przychylni jesteśmy, bo nasza Służba od waszego ludu potrzebuje przysługi.

- Jakiej?

- Czterdziestu tysięcy wojów pod rozkazy. I to jeszcze przed wiosną.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później