Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Między wirami

Karczemne życie coraz mocniej wirowało. W pieśń, która już ogarnęła wszystkie izby gospody prawie każdy próbował wpleść swój głos, czyniąc go możliwie donośniejszym i znaczniejszym. Miody, wina, piwa i śliwowice także coraz szybciej znikały ze stołów. Znikały w zakamarkach pary ogarnięte żądzą, ale tylko na pospieszne uniesienia bojąc się, żeby ich jakiś ważny zwrot towarzyski nie ominął.

- Wystarczy na dziś mądrych zdań. - Sambor wtrącił się w narastające hałasy gospody. - Już i tak tu zwyczajnie rozmawiać nie sposób. Jutro z rana stawicie się w Domu Wiedzy. Gospodyni pokaże wam gdzie to. Tam się wraz z innymi posłami dowiecie nieco o rozwiniętym świecie, dziejach i obecnym stanie świata. To taki dar od Grodnicy. Łatwiej po tych wykładach do ładu dojdziecie. A teraz bawcie się, byle nie za długo i ostro. Do zobaczenia.

- A co z Borówką, Świetlikiem i Krokoszem? - powstrzymałem zbierających się opiekunów.

- Wiemy o nich, nie martwcie się - uspokoił mnie Lasota. - Jeśli Chocian obiecał, że waszych przyjaciół za mury przepuści, to tak zrobi. Nie liczcie jednak, że razem czas tu spędzać będziecie. Wy, jako posłowie, na prawach niemal równych obywatelom jesteście goszczeni. Borówka, Krokosz i Świetlik ciężko będą musieli na swoje zapracować. Mimo to, wkrótce jakieś widzenie wam zapewnimy.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później