Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Myśliwce

Opiekunowie pozostawili nas samych na pastwę towarzystwa, które z każdą chwilą coraz bardziej wyzwalało się z dziennych skorup. Coraz mniej ich hamowało. Tylko czekać, aż spomiędzy bełkotliwych stolików czujnie węszących cennych przyjaźni ktoś coś będzie nam chytrze próbował wydrzeć.

W pierwszym zamachu zabawa cisnęła w nas piątką żaków. Trzech młodzieńców i dwie dziewki. Wszyscy jednakowo, po męsku ubrani, wszyscy z męskimi, pełnymi dzbanami i wszyscy, bez wyjątku, w niewoli swobody niegraniczonej.

- Wypijemy wasze zdrowie dzielni bohaterowie! - zagadnął Pełkę najbardziej wyszczekany uczniak. - Bardzo tu w mieście bohaterów lubimy. Pewnie kawał świata zeszliście. Powiedz, zabiłeś kiedy smoka gołymi rękami dzielny przybyszu? Wyglądasz na zmyślnego.

- Bywam zmyślny, to prawda - odpowiedział Pełka patrząc mu prosto w oczy. - Czy to zwierz, poczwara czy człowiek nieroztropny, potrafię skórę wygarbować. Zwłaszcza jeśli kto kpi ze mnie i jeszcze przy tym próbuje siekańce na trunki wydębić. - Pełka udał, że lustruje ich po kupiecku. - Ale nie lękajcie się. Wasze skóry nie warte tyle, by się trudzić.

Uśmiechnąłem się pod nosem. Zasłużyli. Tylu zgrabnie poskładanych słów nie spodziewali się usłyszeć. Myśleli, że z najdzikszymi głupcami do czynienia mają, którymi jak wiatr kurem na dachu obracać można. Cala piątka z miejsca wytrzeźwiała. Na wszelki wypadek bez słowa odeszli w najdalszy kąt gospody.

- Nie do końca byli pewni - zaśmiałem się do Pełki - czy to twój język cięty czy przypadkiem naprawdę nie chcesz ich do mięsa obedrzeć.

- Utarczki z posłami się bali - Pełka ostudził nieco. - Myślą o nas niezmiennie pogardliwie, ale prawo ich w ryzach trzyma. I dobrze.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później