Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Myśliwce II

Ostatnie dzbany opróżniliśmy szybko. Zaszumiało. Zanim zdążyliśmy pomyśleć co dalej, już nowi druhowie się nam z przyjaźnią dosiedli. Dwóch mieszczan w wieku Sambora i Lasoty chociaż innego, bo kupieckiego stanu. Z czterema pełnymi dzbanami. Dwa bez pytania nam podsunęli, a ze swoich pociągnęli porządnie. Nie pierwsze i nie ostatnie to ich trunki dzisiaj, ale nie pletli w wódczanym zwidzie, jak to często...

- Jestem Czepiec, a ze mną Kuśtyk. - Kupiec sięgnął do kieszeni. - A z nami jeszcze tacy przyjaciele.

Opróżnił rzuconą na stół sakiewkę. Błysnęły w oczy nie zwykłe siekańce, a pieniądze pełne, świeżo i z dobrego kruszcu bite.

- Do pracy chcecie nas nająć? - zachwycił się Pełka sprawiając wrażenie odurzonego widokiem. Spodobały mu się te miastowe gry w udawanie.

- Poniekąd.

- Cóż takiego mielibyśmy robić?

- Zgodzić się na przyjaźń z nami. Tylko tyle na razie, a ta garść błyszczących monet przedłuży wam karnawał.

- Kpicie?

- Skąd. Zdaje się wam pewnie, po tym co w wielkim mieście zobaczyliście, że nic nie jesteście warci, że tylko kurz dróg, zabobony, głowy puste i brzuchy głodne do Grodnicy przynosicie. Tymczasem wielką wartość macie.

- W czym się te nasze majętności objawiają?

- Jesteście przecież posłami! Waszego zdania się słuchać będzie. Dopuści się was do spraw śmiertelnikom niedostępnych. Wystarczy, że wasze uszy i głosy mądrze prowadzone będą...

Już nam to wystarczyło...

- Dziękujemy wam za poświęcony czas, panie Czepiec. I wam, panie Kuśtyk. - Pełka zawahał się, ale nie odmówił sobie złośliwości. - I wam, drogie pieniądze.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później