Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Myśliwce upolowane

- Gospodarzu! Sprzątnijcie te ohydne dzbany. I dajcie tu porządnego miodu cztery puchary!

Słowa te niósł głos piękny i drżący namiętnie. Za głosem przyszedł ponętny zapach, co jeszcze to wrażenie pogłębił. Chociaż przez zmysły uprzedzeni, ulegliśmy czarowi obrazu, który nastąpił.

Piękne zupełnie i w każdym wymiarze. Świadome swej doskonałości i po mistrzowsku nią grające. Równocześnie obróciły się zalotnie wyćwiczonym miękkim ruchem tak, by się nam pokazać w całej krasie. Żadnych wątpliwości. Doskonałości.

- Czego chcecie? Pewnie majątek wydębić od podróżnych prostaczków - zapytała czarująco niewinnym głosem sama siebie ta o jaśniejszych włosach. Uważała pewnie, że takie pytanie zadalibyśmy, gdyby tylko głos nam w gardłach nie uwiązł. Drwiła z nas, ale zupełnie ta drwina jej uroku nie odbierała.

- Majątek? - zaśmiała się równie urzekająco druga, ta o włosach ciemniejszych. - Na co nam majątek, skoro każdego z najmajętniejszych możemy skusić?

- Pewnie więc przyjaźń i wdzięczność posłów się głupim dziewkom marzy - jasnowłosa oparła głowę na dłoni, usta składając w minę słodko-zamyśloną. I tę kpinę piękno przesłaniało...

- Już zasłużyłyśmy na przyjaźń wielmożów i książąt - spojrzały sobie głęboko w oczy z tajemniczym uśmiechem. - Cóż nam po posłach z półdzikich krain?

- Biedactwa - chichotały patrząc jak się dusimy w niemym zachwycie.

- Niczego nie chcemy. Tylko was. Właśnie dlatego, że gry wam obce. I tylko na tę noc. Dzisiaj moje urodziny i dziś to my bierzemy, czego dusza żąda.

Raz spojrzeć na te piersi i uda, na włosy bujne i oczy głębokie, żeby się przyrodzie oddać we władanie. Ciemnowłosa wybrała Pełkę, Jasnowłosa obok mnie przysiadła. Mój druh, jak ciekawy był miasta, głodny towarzystwa, tak ochoczo się we wdziękach zagubił. Bo i co złego?

Ani prawo przecież przygód nie zabrania ani bogowie piorunami młodych razić nie zwykli. Ani surowy rodzic nad nami nie czuwa ani pociechy ukradkiem w nasza stronę nie zerkają. Prędzej grzechem takie piękno i radość od siebie odepchnąć. Dlaczego więc w ogóle takie myśli mi po głowie błądziły, zamiast się do rzeczy...?

Jasnowłosej ta moja chwila zamyślenia wystarczyła. Pokiwała smutno głową, a w tym wyrazie zdawała się dużo starsza i znacznie jeszcze mądrzejsza niż dotąd. Już ją doświadczenie nauczyło, że z doskonałością tylko jednak rzecz może wygrać...

Wstała niespiesznie, lecz zaraz do uprzedniej roli wróciła. Wybrała wśród znaczniejszych towarzystw stół i wzięła go we władanie.

- Kup mi najdroższego miodu - zaszczebiotała najczystsza słodyczą oniemiałemu bogaczowi - jakie tu na składzie mają.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później