Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Pisanie

Ranek uderzył ostrym światłem i dźwiękiem. Gospodyni, krzątająca się przy opłaconym śniadaniu, kiwała głową pogardliwie. Nic już jej zdania o posłach na lepsze nie zmieni. Z jej duszonych w gardle słów ostatnie tylko wypowiedziała pełniej.

- ... i jeszcze jedno. Pisanie jakieś dla ciebie przyniesiono.

Ojciec wieści przysyła! Serce biło szybko i mocno, lecz nie dobrałem się do słów natychmiast i bezmyślnie. Obejrzałem przesyłkę uważnie, jak Witlicz mnie uczył. Tak, dobrze. Nikt jej w drodze nie otwierał.

Synu Najukochańszy!

Jeśli mnie przyjaciele i rozum nie zawodzą w dobrym zdrowiu i znośnym położeniu te słowa czytasz. Wiedz, że szczęśliwie także Twoja matka, siostry i ja chorobom, głodowi i niewierze się opieramy. Wprawdzie niewiele z dróg w przyszłość blask nadziei rozświetla, ale otuchy w Twoich postępkach będziemy wypatrywać. Wiem, że nie zawiedziesz!

Chociaż z wielkim trudem, Tasznik ustanowił sieć, po której wieści między nami krążyć będą. Pamiętaj jednak, że i dziesięć dni może minąć nim Twoje pisanie do mnie dotrze. Wiele więc od Twojego rozsądku zależeć będzie. Myślę jednak, że dobrze Cię do tego poselstwa całym wychowaniem przygotowałem.

Wiele się teraz nad Białą Wodą nie dzieje. Zima ostra powstrzymała zapędy poczwar Gniewosza. Siedzimy warownymi obozami głównie na południe od Hradczyna. Na północy utrzymujemy tylko wąski pas podhala Miedzianych Gór na wypadek, gdyby przejście przez Przełęcz Czcibora okazało się konieczne. Marne jednak widoki na utrzymanie tych przyczółków, bo wojów tam mało. Nadto dochodzą nas wieści z Roli Południowej, że także tam poczwary zamęt wywołały i ludzie z Zakola uchodzić muszą.

Zostanie zatem oczy na południe zwrócić. Tutaj nasze stanowiska opierają się o brzeg Dłużnicy. Za rzeką siedzą Czarne Ludy. Dziwny, niesłowiański to naród. Niby sąsiedzi dobrzy i uczynni, ale straszną tajemnicę jakąś w sobie noszą i do końca ufać im nie sposób. Nie ma jednak innej drogi dla wieści i ludzi niż przez ich ziemie.

Stamtąd zresztą przyszło nasze wybawienie, za które i Tobie po części dzięki się należą. Gdy już nasze spichlerze zaczęły pustką trwożyć, tratwy pełne zapasów od Przewodnik Starzyka przypłynęły. Jeszcze wtedy Zakole spokojne w miarę było. Dziś wiemy, że się Przewodnik Starzyk na swojej ziemi nie utrzyma długo. Także na południe mu przyjdzie lud poprowadzić.

Wiec się zaczyna i w Twoich rękach nasz los. Pamiętaj, że czasu niewiele. Gdy się zima skończy rzucą się na nas i siły wrogie i głód nas dopadnie. Musisz wywalczyć dla naszego ludu miejsce do życia godne. Niech wiedzą w Grodnicy, że za nowe, prawem potwierdzone siedziby trzydzieści tysięcy wojów jest gotowych mieczami zapłacić.

Czekam odpowiedzi,
Witlicz


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później