Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


O Potrzebie Południowej I

Świętosław przysiadł z boku ze strapioną miną przyglądając się przedstawieniu świata, które na środku izby rozwiesili żacy. Także i Głowacz skrzywił się na nasze dalekosiężne położenie, ale zaraz wrócił do opowieści.

- Szerszenie dobrze wiedzą, że jesteśmy jeszcze zdolni skrzesać skuteczny opór. Podjęli więc działania, które nasze siły miały podzielić. Na wschodzie ich wywiadowcy od pokolenia już wzniecają waśnie między Słowianami, Ellanami i Romanami. W waszych krajach od dawna budują gospodarkę przeciwną bogom, która te urodzajne ziemie zamienia w ugór. Stare obyczaje także radzi by pogrzebać. Zaszczepiają pomysły na urządzanie świata, które - wybaczcie panie Gintarze - tylko chory rozum przyswoić mógłby!

Wszystkie oczy powędrowały na drugi koniec izby. Gintar rzeczywiście tam siedział! Z niewzruszonym spokojem zniósł przytyk na Czerwoną Sotnię skierowany. Jak nikt dobrze wiedział, że droga Sotni wciąż niepewna...

- Początkowo podejrzewaliśmy - wtrącił Świętosław - że bunt Gniewosza i Królowej Os to także ich dzieło. Na nieszczęście to coś gorszego znacznie... ale o to na razie mniejsza, skoro i tak nie możemy na poczwar harce nic poradzić.

gdańsk przewodnik słowianie

- Popatrzcie na przedstawienie - Głowacz wrócił do wykładu. - Tylko jedno jest miejsce, które może dać setkom tysięcy wrogów przejście do Roli Południowej. Brama Kruka.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później