Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


O Potrzebie Północnej I

- O ile nam wiadomo, wszyscy Popiołcy wycofali się już z Roli. Tak z Północnej, jak z Południowej. Uszli za Białe Wierchy. Najlepszy to znak, że ta część Szerszeni już siły przed natarciem zbiera. Daleko na północy nie spodziewają się znaczniejszego oporu, dlatego zaskoczenie będzie tu naszym sprzymierzeńcem. Najlepiej będzie wyjść im naprzeciw, opierając obronę o twierdzę Śnieżnik. Spójrzcie, jak to wygląda na przedstawieniu.

gdańsk przewodnik słowianie

- Zacznijmy od skrzydeł. Twierdzę Mohai obsadzi lud krainy Edian. Wielmożny pan Enkidu jest wysłannikiem tejże.

Wskazany poseł nawet nie drgnął. Zamiast niego tłumacz, który mu towarzyszył głębokim ukłonem pozdrowił zebranych. Nigdy tylu ludzi obcych szczepów w jednym miejscu zgromadzonych nie widziałem...

- Co prawda własnym obrządkiem i prawami kraj Edian stoi, lecz jeśli przyjdzie Szerszeniom stawić czoła, po jednej stronie murów walczyć będziemy. O prawe skrzydło martwić się zatem nie musimy. Co do lewego, tylko wiara nam pozostaje, ż przyjazne siły drzemią za Wielką Zawoją. I tak wojsk by nam nie starczyło, aby to miejsce zabezpieczyć.

- Jest to wiara mająca poważne podstawy - wtrącił z przekonaniem Świętosław nie wchodząc jednak w szczegóły.

- Z wojsk Roli Północnej - dokończył Głowacz - kto żyw będzie musiał ruszyć ku Północnej Bramie i warowni Śnieżnik, o której wspomniałem. Niestety wiodący Pospolite Ruszenie pan Szela nie zaszczycił nas swoją obecnością, na własnym tylko rozumie polegając. Zażądał nadto, aby pozostali do jego obozu dołączyli i za nim ku warowni wspólnie podążyli. Oby ta pycha i jego i nas zbyt wiele nie kosztowała...

- Pan Gładysz z Jarskich Borów poprowadzi na północ pięć tysięcy żołnierzy. Tyleż samo wojów pod dowództwem Pana Ochojnika z Sarniego Boru na bój podąży. Lud osiadły na brzegach jeziora Tracz wystawi dziesięć tysięcy zbrojnych pod światłym przewodnictwem Pana Rogowca. Z Doliny rzeki Pszenicznej pan Smaglec powiedzie pięć tysięcy wojów. I na tym koniec.

Marnie ten przegląd północnych sił się przedstawiał. Gładysz, Ochojnik, Rogowiec i Smaglec wprawdzie wyglądali na dzielnych i uczciwych ludzi, wątpliwe jednak, aby zaprawieni w bojach żołnierze szli za nimi...

- Jak widzicie w tej części świata jeszcze bardziej niż na południu wątłe nasze siły. Trzydzieści pięć tysięcy przeważnie niedoświadczonych w boju chłopów nawet za murami Śnieżnika nie oprze się potędze przewyższającej ich sześciokrotnie liczbą wrogów.

- Dlatego bogowie zesłali nam pana Zimowita - po raz kolejny do głosu doszedł Świętosław, kierując na mnie wzrok. Aż ciarki mi po plecach przeszły, taki był w tym spojrzeniu ładunek oczekiwań.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później