Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


O Potrzebie Ludzkiej

...i już w zgiełku żądań nie dziwiły mnie własne, wymuszone wewnętrzną siłą słowa. Już nie widziałem dziejów świata zdanych na kaprysy przypadku. Najbardziej podstawowe z pierwotnych sił kazały mi przede wszystkim się o rodzinę troszczyć. Współposłom w izbie tak samo o ród i szczep własny najpierw chodziło. Jedni w szlachetniejsze, inni w podlejsze słowa troski swe oblekali, ale wszystkim o to samo szło. Nawet tym "rozwiniętym" z Hobola i Grodnicy.

- Nikt tu nie spodziewał się, że bez mrugnięcia za nieznany świat położycie głowy - odezwał się Chocian, który nie wiadomo kiedy pojawił się w tym zamęcie.

Stanął na samym środku między Głowaczem i Świętosławem. Wszystkie usta zamilkły, a wszystkie oczy na nim spoczęły.

- Pewnie, że za wojenne wspomożenie należałaby się waszym rodzinom ze strony Hobola gościna. Bogowie świadkami, że wiele uczyniłem, aby na czas starcia Grodnica przepuściła i nakarmiła waszych starców, niewiasty i dzieci. Nic nie uzyskałem. Tak jak w was zabobony, tak w mieszkańcach Hobola i Zacisza przesądy. Boją się, że nadto trucizną Popiołców nasiąknięte wasze umysły i za mury ją bezwolnie przemycicie...

Chocian postawił na szczere wyznanie, lecz zdawało się, że tym razem się przeliczył.

- Czy rozumiesz jak nas obrażasz? - rzucił ktoś drżącym z wściekłości głosem. - Za jakie bydlęta nas tu macie oczekując, ze po tych słowach obok was w bitwie staniemy?!

- Słuszność po twojej stronie! - Chocian próbował przekrzyczeć kipiące złością zgromadzenie. - Są wśród nas ludzie butni i podli. Są też nierozumni i zatwardziali. Niezdobyte mury nie tylko przed wrogiem, ale i trzeźwym oglądem świata bronią. Wstyd za niegodziwość rodaków serce mi szarpie. Miejcie na względzie jednak, że nie wszyscy wami pogardzają. Są i tacy, co chcą wam chociaż namiastkę godnego sojuszu...

Granica jednak już została przekroczona. Już się posłowie wyzbyli przychylności. Już się wściekłym uniesieniem ich dusze żywiły. Już ku drzwiom się pospiesznie zbierali...

- Uciszcie się! - Gintar nieoczekiwanie wsparł Chociana. - Niech powie jeszcze!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później