Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


O narodzeniu człowieka

- Pan Masław zechce się stawić na posłuchaniu - warknął któryś ze sługusów Sambora. Słowa same w sobie dość grzeczne, ale brzmienie ich takie, jakby ktoś pachołka marudnego wołał. Wezwany, człowiek zdawałoby się wiekowy i stanu także godnego, pobladł i nic nie mówiąc poszedł potulnie pokazać się przed Samborem. Nie będzie się tu nikt patyczkował z nami...

- Tak - chrząknął Świętosław. - Niezwykłe to dla nauczania okoliczności, ale i im przyjdzie sprostać.

Przerwał i przez kilka chwil, powolnym krokiem przechadzał się między stołami. Niełatwo było zanurzyć się w niemal bajkowej przeszłości, gdy wszędzie wokół czyhała przytłaczająca i wzbudzająca trwożne drżenie teraźniejszość.

- Wypadnie rozpocząć od pytań - odezwał się w końcu. - Kiedy zaczynają się dzieje człowieka? Kiedy zaczynają się dzieje ludzkości? Wszyscy wiemy Kto stworzył świat. Wiemy także, Kto powołał do życia człowieka. Kiedy i dlaczego jednak ów człowiek porzucił sielankę zwierzęcego bytowania nie wiemy, choć wielu pyszni się, że taką wiedze posiadło.

Świętosław spojrzał przez okno na ulicę. Wśród poszarzałego śniego wróble i mazurki toczyły hałaśliwe wojny o co pożywniejsze okruchy. Przystanął i zadumał się na krótko, lecz zaraz wrócił do wykładu.

- Człowiek, jak wiele innych zwierząt przed nim zaczął się uczyć. Jak gawrony, co jeden u drugiego podpatrują umiejętność zrzucania z wysokości orzechów tak, aby je o skały rozbić. Jak wilki, co przez pokolenia sztukę polowania doskonalą, albo jak...

- Pan Będzimir będzie łaskaw udać się do pana Sambora! - przerwał ostry głos. Wskazany drżąc widocznie udał się, gdzie go wołano. Minął się w drodze Masławem, który z przesłuchania powracał. Cień człowieka. Czy mógł mieć twarz bledszą, czoło potem mocniej objęte, a oczy bardziej w przerażeniu tkwiące?

Wszyscy powiedli wzrokiem za następnym nieszczęśnikiem świadomi, że ich kolej na grozę także nieubłaganie się zbliża. Wszyscy patrzyli za wychodzącym pod strażą, lecz tylko Świętosław w myśl to doświadczenie przekuł.

- Człowiek nie wtedy się narodził, gdy kij wziął, aby nim wroga okładać - powiedział uczony, widząc krople potu spływającego po niejednym czole. - Narodził się wtedy gdy zrozumiał, że czasem tylko zamachnąć się wystarczy, aby zamierzenie się wykonało. Strach resztę załatwia.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później