Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Wiedzą, że wiemy

- Czasu mało. - Chocian przysiadł na niewielkiej ławie, tuż przy schodach. - Wojsko Szerszeni gotowało się do uderzenia na wiosnę. Dowiedzieliśmy się o tym. Oni dowiedzieli się, że my już wiemy i przyspieszyli napaść. Czy mają świadomość, że i to postanowienie już do nas dotarło nie wiem. W każdym razie będą chcieli zająć Śnieżnik jeszcze zanim wiosna roztopi drogi na dobre. Trzeba się spieszyć!

- Powinien układać się ktoś ode mnie godniejszy, ale...

- .. ale nie ma tu nikogo godniejszego - zniecierpliwił się nieco Sambor. - Musisz na siebie wziąć odpowiedzialność!

- Tak! - przytaknął Chocian. - Zaraz napisz do swojego ojca jak się sprawy mają. Muszą ruszać natychmiast. Napisz tak, aby tylko Witlicz mógł wiadomość poprawnie odczytać. Na pewno macie sposób na to.

Napisałem.

Sambor zabezpieczył wiadomość i nie zwlekając przekazał umyślnemu. Już nie ma odwrotu!

- To wszystko. - Chocian i Sambor uścisnęli mi rękę. - Wracaj teraz do towarzystwa wykładów posłuchać. I staraj się nie wyglądać zbyt dumnie.

Wróciłem na miejsce w sam raz, gdy Głowacz kończył opowieść o kraju Lecha, który wzrósł w największą na świecie i w dziejach potęgę...

- Pan Pełka zechce na rozmowę z panem Samborem się udać! - zakrzyknął strażnik. Ciekawe, jaka dla niego opowieść przygotowana?


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później