Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Smak pożegnania

Ranek mroźny jeszcze, lecz słońce wysoko stojące było obietnicą, że niedługo już chłód trzymać będzie. Resztki karnawału rozwianie. Po uczcie wczorajszej tylko smak i niesmak się w zakamarkach głowy plątały. Od bardzo dawna śniadanie było jedynym powodem, aby dzień wcześnie powitać.

- Dziś się z Gintarem i całą Południową Potrzebą rozmówić mamy - Pełka mówił ochoczo, nawet z pełnymi ustami. - Musimy się poznać lepiej, bo pstrokate mocno wojsko będzie Wyszyny bronić. A ty z północnymi kiedy się spotkasz?

- Nie wiem jeszcze - odparłem. - Niedługo pewnie. Najpierw chciałbym Borówkę, Świetlika i Krokosza odnaleźć. Nie wiem tylko, gdzie szukać.

- Sambor ani Chocian nie pomogą. Wielki Wiec, Wielka Wojna i inne wielkie sprawy im teraz w głowie.

- Mniejszych więc ludzi o pomoc poproszę.

- Ode mnie także ich pozdrów, gdy spotkasz. Nie wiadomo czy przyjdzie jeszcze się przed wojną zobaczyć.

- Ty pozdrów Gintara i... trzymaj się, gdybyśmy się i my mieli nie zobaczyć.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później