Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Odchodzi Krokosz

Pomyślałem, że najprędzej znajdę Krokosza. Gdzie może o poranku siedzieć człowiek głodny wiedzy, jeśli nie w Domu Wiedzy? Wykłady, na które mnie i posłów zaproszono tylko jedną izbę wyjęły spod władzy uczelni. Cały poza tym ogromny jej obszar wypełniały tysiące żaków i uczonych, zagubionych w plątaninie rozległych ogrodów i wyniosłych budowli. Niełatwo... Miałem jednak szczęście tego dnia.

- Krokosz! - zakrzyknąłem, gdy już w pierwszej napotkanej zasobni ksiąg powitała mnie pochylona nad wiedzą znajoma osoba.

- Zimowit! - ucieszył się młody żerca. - Nie przypuszczałem, że będzie mi dane jeszcze ciebie zobaczyć. Mówili, że was posłów ważniejsze sprawy zajmują i w spokoju was mamy zostawić.

- Ważniejsze? - zastanowiłem się. - Trochę piłem, trochę jadłem, trochę pokus się wokół mnie zebrało, a na koniec jeden układ zawarłem.

- Mnie podobny los wyznaczono - odrzekł, gdy już obaj wyśmialiśmy się do cna. - Tyle, że układać się nikt ze mną nie chciał. Jeśli dziewek tutejszych rzecz jasna nie liczyć.

- Tobie wolno - mrugnąłem.

- Owszem - odparł wesoło i zaczepnie Krokosz.

- Pójdziesz ze mną na Popiołców? - zapytałem, gdy chwila się poważniejszym sprawom przychylna stała.

- Jeśli rozkażesz, oczywiście! - Krokosz odpowiedział powagą, ale i niespodziewanym zakłopotaniem. - Gdybyś jednak wybór mi pozostawił powiedziałbym, że gdzie indziej się Słowianom przydam bardziej...

- Gdzie?!

- W takich, jak ta zasobniach. - Krokosz z nabożnym szacunkiem powiódł wzrokiem po izbie. - Nie masz pojęcia, ile tu Światła. W jakich mrokach żyliśmy nad Białą Wodą. A przecież to tylko Grodnica. Na wykładach otworzyli ci oczy na dzieje świata, prawda? A to tylko proste opowieści najdalszego z ocalałych miast! Wyobraź sobie, jakie skarby wiedzy człowiek powierzył składnicom w Stargardzie! Jakie muszą się niesamowitości w starożytnej Dzierżbie i zwaliskach Heliopolu kurzem pokrywać! O Twierdzy-Świat nie wspomnę nawet... Zimowicie! Zawarłeś układ z Chocianem, że mu tyły do spółki z innymi posłami ochraniać będziesz. Niech chociaż jeden Słowianin będzie świadkiem głównego wiru tej wojny. Jeśli pozwolisz, pójdę na wschód razem z rycerzami rozwiniętego świata. Zaprosili mnie, a wiesz, jaki to zaszczyt. Nie chcę odmawiać. Ktoś powinien zebrać tamtejszej wiedzy ile głowa uniesie i ją Słowianom przywrócić! Pozwól...

- Nie stać Słowian, aby cię tam zabrakło - powiedziałem szybko, bo zastanawiać się nad czym już nie było. Uścisnęliśmy się po raz ostatni.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później