Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Czarowanie za nami

Ulice, które w pędzie mijaliśmy odświętnie ozdabiano. Chorągwie, tamgi i tarcze znamienitych rodów, odznaki drobnej szlachty, proporce rzemieślniczych i kupieckich stanów i święte przedstawienia z każdego niemal okna krzyczały za jednością i wolą zwycięstwa. Tu i ówdzie tłum już podnosił pieśń narodową lub urągał Szerszeniom. Wielki Wiec będzie podniosłym wydarzeniem...

...opiekunowie ze służby umiejętnie ten nastrój w pożądany kształt układali. To miodem, to batem, aż tłum do Wiecu dojrzeje. Już nie myślałem prostodusznie, że tutaj zgromadzenia o czymkolwiek stanowią. Już gdy Chociana "otruto" zrozumiałem, czemu przedstawienia te służą. Napełni się ludzi tutejszych uczuciami w wojnie najkorzystniejszymi. Jak kukły sianem. Kłamstwu Szerszeni swoje własne łgarstwo chcą przeciwstawić... Najdalej stąd!

Gładysz i Smaglec przede mną do swoich drużyn gnali dołączyć. Za każdym z nich opiekun przydzielony. Obok mnie Borówka i Lasota czujny. Za mną Ochojnik i Rogowiec pędzili ku swoim. I ludzie Służby przy nich, rzecz jasna. Dziwny pan Enkidu samotnie z tyłu.

Gdzieś mignęła mi inna grupa jeźdźców. Pełka i Gintar między nimi na południe się wypuszczali? Może. Za daleko, za prędko...

Minęliśmy w końcu potężne mury Grodnicy. Zostawiliśmy za sobą jej błyskiem mylące miedziane pułapy i z twardym żelazem gotowym do walki pognaliśmy konie do szybszego jeszcze biegu.

- Porzućmy wreszcie te mury, gdzie przy zdarzeniach spryciarze grzebią. Niech uczucia będą uczuciami, prawo prawem, a wola bogów z pokorą będzie przyjmowana! - myślałem. Lecz myśl nie szybsza od czujnego Lasoty, który w galopie mnie nie odstępował.

Ale Grodnica w końcu w oddali zniknęła...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później