Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Rozrzucone ziarna II

Nie było przyjaźni między opiekunami i posłami. Niby po tej samej stronie ku wojnie podążali, niby przy tym samym ogniu przed chłodem nocy się chronili, a jednak daleko im do siebie było. Gdy w swoim gronie, swoje tylko sprawy i widzenie zdarzeń opiekunowie omawiali, posłowie się nad innymi rzeczami pochylali. Zupełnie jakby te dwa towarzystwa, dwa kręgi ożywione walczyły, który głośniejszy i które prawdy nad żarzącymi się polanami władzę obejmą.

- Grzech - powiedziała Borówka przesypując z ręki do ręki ziarno, co się wszędzie wokół marnowało.

- Dawno się już ten grzech zaczął - przytaknął jej Rogowiec. - Nim jeszcze ostatnie wozy, wieścią o wojnie spłoszone te ziarna pogubiły.

- O czym mówisz? - spytałem zdziwiony.

- Popatrz na ziemię. Weź ją w garść. Teraz, świeżo spod śniegu i lodu wyzwolona sama najlepiej swoje cierpienia wykrzyczy.

Rzeczywiście. Gleba, gdy się już ogrzała i zaczęła kruszyć raziła suchością. Odarta z wszelkich odżywczych składników nie niosła obietnicy plonów. Za to woń dziwną roztaczała. Mdląca i trująca woń trucizn tak obficie glebę skropiła, że ta długo spod jej ciężaru się nie wyswobodzi.

- Kto ten kraj tak haniebnie poranił?!

- Rozumni ludzie z wielkich miast. - Rogowiec spojrzał z ukosa na opiekunów. - Tak Popiołcy, jak mości panowie z Beru, Ulewnicy i Grodnicy od dawna wojnę ostateczną przepowiadali. Żeby się do niej przygotować, potrzebowali potężnych zapasów. Dalejże więc, nawozami najokrutniejszymi zmuszać nasze łany, by do cna wszystko w plonach oddawały. Naszymi rękami, rzecz jasna. Z pieśnią o ojczyźnie na ustach i batem na wszelki wypadek. Trzy lata żniwa tak wyglądały. Ostatniej jesieni ziemia aż dymiła z suchości i rozpaczy!

- Dla bydła i nierogacizny także litości nie było - wtrącił Smaglec. - Takich gór solonego mięsa świat nie widział!

- I z lasu także co się dało na wozach wywieziono! - dodał swoje Gładysz.

- A teraz walcz wyzuty, prosty chłopie o wolność waszą i naszą - odezwał się Ochojnik ni to śmiejąc się, ni płacząc.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później