Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Rozrzucone ziarna III

Lasota zajęcie swoje znał dobrze i w porę dostrzegł, że posłowie ogniem buntu zajmować się zaczynają. Widział też, jak doświadczeniem młodsi opiekunowie w coraz większej wobec nierozwiniętej braci pogardzie się utwierdzali. Nawet jak na przyrodzoną wiejsko-miejską niechęć za szybko i za bardzo ta wrogość narosła. Kto wie czy i tu nie ma umysłu, co na usługach Szerszeni...

- Nie przeciw wam jesteśmy! - Lasota gromkim głosem zaczął dusić złe nastroje posłów. - Rozumiem wasze do miasta uprzedzenia. Tak, to prawda, że w pijackiej wędrówce miedzy gospodami niejeden bożą drogę zgubił. Prawda, że w sytości kupieckich pałaców mało kto pokorę wobec świętych spraw okazuje. W mądrościach uczonych także próżno szukać prawdy bożej. Za mało w mieście pokory!

Zamilkł na chwilę zbierając myśli. Największy zwycięstwo już jednak osiągnął. Nikt nie zamierzał w spór z nim wchodzić. Wszyscy czekali, co dalej powie.

- Tak, wiele miasto niesie dla Złego sposobności - ciągnął, znacząco patrząc na młodszych druhów Służby. - Wiele dusz się gubi w jego złożoności i prosto do piekła drogę obiera. Tak to już jest. Gdy człowiek syty i bezpieczny nieskłonny do pokory i bojaźni. Nie chce widzieć co jutro, co obok, co z innymi...

Ten i ów opiekun miał tyle pokory jeszcze, by słowa te wziąć do siebie.

- Pamiętajcie jednak, że dobra w Grodnicy także zaznaliście. - Lasota znów na posłów przeniósł przenikliwe oczy. - Choć czasem przedziwne drogi boża łaska musi obierać, by się w miejskim zgiełku do człowieka przebić. Strzeżcie się więc osądzania! Grzechem jest pomiatanie nierozwiniętymi, ale i ludy nierozwiniętych krajów czyste zupełnie nie są. Tak samo grzechem jest mieć rozum, jak świętości w pogardzie! Nie chcieć widzieć dalej niż własne gospodarstwo bojaźnią bożą się zasłaniając! Tak z bożą łaską, jak z rozumem na usługach trzeba światu czoła stawiać! Jedno bez drugiego samo Słowian od zguby nie uchroni.

Cisza wszędzie. Ostre słowa Lasoty całkowicie panowały nad ogniem biwaku.

- A co do tych ziaren rozrzuconych i rabowania ziemi - dodał już spokojniej. - Uwierzcie mi, bo wiedziałem na własne oczy. Lepiej, żeby ten żyzny kraj zginął zamieniony w pustynię, aniżeli według obrządku Szerszeni był ułożony.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później