Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Szela Czysty

Bania aż trzeszczała puchnąc przyjemną, lepka zawiesiną. Czerwieniejące od żaru kamienie polewane wodą z sykiem powietrze jeszcze zagęszczały. Gorąco, parno i wilgotno. Pomniejsi wodzowie zajmowali zewnętrzne rzędy ław. Chłoszcząc się obficie brzozowymi witkami zmuszali tkanki, by się szybciej trucizn codzienności pozbywały. Odpoczywały ciała, lecz głowy pozostały czujne. Wszyscy oddawali się odwiecznemu zwyczajowi w milczeniu, wypatrując co naczelnik zrobi.

gdańsk przewodnik Słowiańska Potrzeba

Sam Szela, otoczony najbliższymi sługami, zajmował swoje ulubione miejsce pośrodku bani. Niech patrzą, jak się smaganiem raczy. Sam też ich przy okazji miał na oku. Wolał rózgi z pokrzyw od brzozowych, bo takie silniejsze doznania przynosiły. Wolał się wśród odpoczynku cieszyć najprzedniejszym dębniakiem, choćby i największym kosztem z Zacisza sprowadzanym, niż byle jakim miodem się ogłuszać. To już nie uczniackie czasy. Niech wszystko wokół będzie najprzedniejsze i najmocniejsze. Jak inaczej na szczyty się wznieść, jeśli nie poprzez największe wobec siebie i innych wymagania?

Szela nie był potężnym mężczyzną, ale też i nie ułomkiem. Niemłody już, ale i niestary jeszcze. W sam raz, by głowę mieć otwartą, ale odporną na byle podszepty. Wystarczająco długo się na Roli chował, by ją zrozumieć i wystarczająco długo na naukach w Grodnicy siedział, by i tamten świat pojąć.

Dumny i pewny pociągnął łyk szlachetnego miodu patrząc na wodzów śledzących za nim wiernymi oczami. Żaden z nich, nigdy nawet nie próbował go zdradzić. Upił drugi uśmiechając się na samo wspomnienie tych wszystkich opiekunów, którymi panowie próbowali go otoczyć. Mądrzy odeszli, głupich już nie ma między żywymi. Szela trzeci raz dzban przechylił z myślą o Szerszeniach, którzy go na swoją stronę chcieli przeciągnąć. Najpierw dopłatami, potem stanowiskiem. Jakże nieskutecznie.

Szela sam sobie był panem. Był silny i wolny. Nikt nie umiałby go oszukać, podstępnie się doń zbliżając. Nikt. Upił kolejny łyk wspaniałego trunku i zamknął oczy.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później