Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Więcej, niż się da

Sambor z Chocianem byli Słowianami. Z miasta, z wyższych kręgów i ze Służby, ale o zwyczaju i języku nie zapomnieli. Długo jeszcze wpatrywali się w przedstawienie pola wojny, jakby próbowali znaleźć tam dla nierozwiniętych krewniaków jakąś nadzieję. W końcu od Roli dzieliła ich tylko górska przełęcz i najwyżej kilka osobno wzrastających pokoleń... Na próżno jednak szukali, bo jak zawsze i wszędzie: dwa i dwa to cztery.

- Może to i prawda, że ostatecznie różnica między siłami Słowian i Szerszeni nie jest taka wielka. - rzekł Sambor. - Jeśli tylko wszystkie posiłki dotrą na czas... Gdyby tylko mądrze tymi siłami dowodzić...

- Jeśli, gdyby... - Chocian pokiwał przecząco głową.

- Niewiele by było trzeba - ciągnął Sambor niezrażony. - Opiekunów w dowodzeniu doświadczonych, wywiadowców z krajem obeznanych i może jakiś niewielki oddział jazdy do wycieczek na tyły wroga...

- Mrzonki! - uciął Chocian zniecierpliwiony. - Znasz przecież rozkazy ze Stargardu. Nie wolno mi ani jednego rycerza za zachodnie przełęcze wypuścić. Wszyscy mają być gotowi na Ostateczne i na wschód patrzeć. Co kogo w stolicach świata jakaś Rola obchodzi? Muszę wojnę na tyłach prowadzić rękami nierozwiniętych.

- Jeśli tu klęska przyjdzie, prędzej czy później do Hobola i Zacisza też zawita.

- Tak. Nie sądzisz chyba, że tego nie dostrzegam. Co jednak mogę zrobić?

- Nic. Wiem, ale... - Sambor uniósł się znad przedstawienia. - Gdyby znalazł się szaleniec, który mianowany drużynnikiem, na przykład w Berze, zbuntował się i swój oddział przeciw Popiołcom poprowadził?

- Tak, to byłaby poważna sprawa - zastanowił się Chocian. - Zdrada bezprzykładna, ale chyba nie znalazłbym sił i środków, żeby takiego buntownika dopaść i ukarać. Jednak przełęcze rozwiniętych krain już na zawsze pozostałyby dla niego zamknięte.

- To uczciwe i rozsądne - pokiwał głową Sambor zbierając się do wyjścia.

- Samborze! - zatrzymał go Chocian. - Po dwudziestu latach w Służbie? Dlaczego?

- Bo mi już tak dobrze jak Szeli dębniak na sumienie nie pomaga.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później